Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy wieczór w Łomazach w powiecie bialskim. Grupa znajomych prawdopodobnie wspólnie spożywała alkohol, a następnie wybrała się na przejażdżkę. Ani 20-latkowi, ani jego młodszym, nastoletnim towarzyszom, nie przeszkadzał w tym ani brak prawa jazdy, ani "promile" kierującego.
Ochota na przejażdżkę była wielka, za to umiejętności skromne. Po godz. 20-tej peugeot pędził ul. Spółdzielczą, nagle kierowca stracił panowanie nad autem, samochód wyleciał z drogi, otarł się o przydrożne drzewo i wylądował na dachu. Na miejsce wezwano służby ratunkowe i policję. Wesołe towarzystwo cudem uniknęło poważniejszych obrażeń. O własnych siłach opuścili pojazd.
Co ciekawe, nikt z podróżujących nie przyznał się do jego prowadzenia. Policja podejrzewa o to najstarszego w tym gronie, wspomnianego 20-latka, który w trakcie badania alkomatem miał promil alkoholu w organizmie.
- Ustalamy wszystkie okoliczności zdarzenia - informuje nadkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla, rzecznik bialskiej policji.
- Przypominamy też, że kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności. Do tego sąd orzeka środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów nawet do 15 lat, przy czym minimalny okres, na jaki zakaz ten jest orzekany to 3 lata. Osoby kierujące pojazdem w stanie nietrzeźwości muszą się też liczyć z dotkliwymi konsekwencjami finansowymi - dodaje policjantka.


Komentarze