Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ścigany Romanowski ciągle się ukrywa. W Biłgoraju rozda tonę śliwek

Nikt nie wie, gdzie przed polskim wymiarem sprawiedliwości ukrywa się poseł Marcin Romanowski. Ostatnie tropy prowadzą do Naddniestrza, marionetkowego państewka Rosji, znajdującego się na terenie Mołdawii. Jednocześnie biuro poselskie byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS zamierza rozdać ludziom ponad tonę śliwek.
Ścigany Romanowski ciągle się ukrywa. W Biłgoraju rozda tonę śliwek

Źródło: Biuro poselskie posła Marcina Romanowskiego

Jesienią 2025 i wiosną 2026 roku w biurze poselskim Marcina Romanowskiego przy ulicy Tadeusza Kościuszki 11 w Biłgoraju rozdawano paprykę, kapustę i jajka. Zbierano tym samym pieniądze na leczenie Adasia, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a i Amelii, która zmaga się z nowotworem. W czwartek 3 września ludzie posła Romanowskiego obdarują chętnych śliwkami. 

Romanowski rozda śliwki

- Rolnicy są w bardzo trudnej sytuacji. Wielu z nich ma problem ze sprzedażą swoich plonów, dlatego poseł Marcin Romanowski postanowił po raz kolejny wesprzeć polskich gospodarzy. Tym razem ufundował i zakupił ponad tonę polskich śliwek węgierek, które zostaną rozdane mieszkańcom powiatu biłgorajskiego całkowicie za darmo - czytamy na profilu Romanowskiego na Facebooku.

Akcja rozpocznie się o godzinie 11.00. 

- W sklepach za kilogram takich śliwek trzeba zapłacić nawet około dziesięciu złotych, a tutaj będzie można dostać je bezpłatnie. To już kolejna akcja, w której poseł Romanowski wspiera polskich rolników. Była już papryka, teraz czas na śliwki, i miejmy nadzieję, że będą kolejne takie inicjatywy. A ze śliwek można zrobić wszystko, co najlepsze: dżemy, powidła, kompoty, konfitury. Korzystajmy z polskich owoców i wspierajmy naszych rolników, którzy ciężko pracują, aby na naszych stołach nie zabrakło dobrej polskiej żywności. Polski rolnik produkuje, my kupujemy i wspieramy - pisze profil 50-letniego polityka w mediach społecznościowych.

Poseł Romanowski pobiera ponad dwadzieścia tysięcy złotych ryczałtu na prowadzenie biur poselskich w Biłgoraju i Hrubieszowie.

Romanowski w marionetkowym państwie Rosji?

Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, prawa ręka ministra Zbigniewa Ziobry, od 2024 roku ścigany jest w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca Romanowskiemu popełnienie jedenastu przestępstw, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, ustawianie konkursów dotacyjnych i przywłaszczenie ponad stu milionów złotych.

Romanowski nie jest jedynym politykiem poszukiwanym w tej sprawie. Konfrontacji z prawem unika także były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wobec którego skierowano wniosek ekstradycyjny do Stanów Zjednoczonych. Ziobro i Romanowski utrzymują, że podejmowane działania stanowią motywowaną politycznie nagonkę. Węgry, gdzie początkowo się ukrywali, po wyborczej porażce Viktora Orbána i zwycięstwie Pétera Magyara odebrały im status uchodźców.

RMF FM w połowie sierpnia 2026 roku informowało, że Romanowski wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o wydanie listu żelaznego, a dokument miał przesłać bezpośrednio z Tyraspola, stolicy Naddniestrza. Regionu autonomicznego we wschodniej Mołdawii, kontrolowanego przez Rosję. Naddniestrze bywa nazywane „małą Koreą Północną”. Sławione są tam „dokonania polityczne” komunizmu, ZSRR, Józefa Stalina, Włodzimierza Lenina i Władimira Putina.  

Naddniestrze służy Rosji do destabilizowania sytuacji politycznej w Mołdawii, która stara się o wejście do Unii Europejskiej. Reżim Władimira Putina wspiera separatystyczny region politycznie, gospodarczo i militarnie. Obszar utrzymuje swoją rentowność głównie za pośrednictwem gazu otrzymywanego od rosyjskiego Gazpromu. Nieoficjalne władze w Tyraspolu powielają narrację Kremla, pozwalając Rosji podtrzymywać napięcia w regionie. Na terenie Naddniestrza stacjonuje grupa około półtora tysiąca rosyjskich żołnierzy. 

Myli tropy?

Romanowski, który ma ukrywać się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w tym nieuznawanym na arenie międzynarodowej państwie z samozwańczą stolicą w Tyraspolu, będącego przyczółkiem Rosji w Europie Wschodniej, zaoferował gotowość stawienia się przed sądem w Warszawie wyłącznie pod warunkiem możliwości odpowiadania z wolnej stopy. 

- Oświadczam, że obecnie przebywam w Mołdawii, region Naddniestrza i zamierzam dobrowolnie stawiać się przed właściwym sądem oraz brać udział we wszystkich czynnościach procesowych - miał pisać Romanowski we wniosku do sądu, cytowany przez TVN24. 

- Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam, że pan Romanowski na dziewięćdziesiąt dziewięć procent znajduje się w Naddniestrzu, w Tyraspolu - mówił premier Donald Tusk.

Radio Kraków dotarło do nienajlepszej jakości zdjęć z Tyraspola, na których widać człowieka bardzo podobnego do byłego wiceministra sprawiedliwości. Ich autor twierdzi, że Romanowski kilkukrotnie widziany był w tyraspolskim hotelu City Club. Rzeczpospolita ustaliła, że polityk, który w wyborach parlamentarnych w 2023 roku otrzymał ponad siedemnaście tysięcy głosów w okręgu wyborczym numer 7, a więc tym obejmującym przede wszystkim okolice Biłgoraja, Chełma, Hrubieszowa czy Zamościa, list do Sądu Okręgowego w Warszawie wysłał z Bender, a nie Tyraspola. 

Do Bender, drugiego pod względem liczby ludności miasta w Naddniestrzu, wybrał się więc kontrowersyjny detektyw Krzysztof Rutkowski.

- Naczelnik i pracownica poczty nie rozpoznały Marcina Romanowskiego, który miałby z tego urzędu pocztowego wysłać pismo do Polski - przekazał detektyw Rutkowski. 

Już wcześniej Prokuratura Krajowa i eksperci zajmujący się służbami specjalnymi sugerowali, że rzekomy pobyt posła Romanowskiego w Naddniestrzu to operacja mająca na celu zmylenie tropów śledczych.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama