Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Krasnystaw

Złom diagnostyczny, miliony pod kreską i widmo likwidacji porodówki. Szpital w Krasnymstawie na rozdrożu

Dwudziestoletni gastroskop, ponad 4,3 mln zł niezapłaconych nadwykonań i widmo likwidacji porodówki – to tylko część problemów, z jakimi mierzy się Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Krasnymstawie. Podczas sesji rady powiatu dyrektor placówki Zbigniew Widomski przyznał, że z tak krytyczną sytuacją nie spotkał się w ponad 20-letniej karierze zawodowej – a radni wypytywali o pieniądze, kadry i przyszłość poszczególnych oddziałów jedynego szpitala w powiecie.
Szpital Krasnystaw
Do końca sierpnia w krasnostawskim szpitalu odebrano zaledwie 92 porody, podczas gdy próg rentowności to minimum 400 urodzeń rocznie

Autor: Kamil Pomorski

Sprzęt jak z innej epoki

Impulsem do dyskusji było pytanie radnego Marka Nieściora o modernizację bazy diagnostycznej. Dyrektor Widomski potwierdził, że obawy pacjentów są uzasadnione – obecny gastroskop pochodzi z 2006 roku. Jak przekonywał, nowoczesny sprzęt to nie luksus, lecz warunek skutecznego wykrywania wczesnych zmian nowotworowych. Po uzyskaniu zgody starostwa szpital jest gotowy natychmiast ogłosić przetarg, a zakup ma zostać sfinalizowany jeszcze w tym roku.

Skalę problemu dosadnie podsumował przewodniczący rady Marek Piwko:

„To tak, jakby ktoś z nas na tej sali używał dziś 20-letniego telefonu komórkowego. Nikt z nas takiego nie ma”.

Finanse w czerwieni

Za ubiegły rok placówka ma niezapłacone 4 mln 337 tys. zł za nadwykonania, a w tym roku kwota ta również przekroczyła 4 mln zł – choć w ostatnich dniach udało się odzyskać 1 mln 325 tys. zł za świadczenia nielimitowane. Dyrektor krytycznie ocenił też miesięczne limity badań – zaledwie 13 kolonoskopii i 15 gastroskopii, choć zapewnił, że pacjenci w stanie zagrożenia życia są przyjmowani bez względu na ich wyczerpanie.

Porodówka na krawędzi

Najpoważniejszym punktem debaty okazała się przyszłość oddziału ginekologiczno-położniczego. Do końca sierpnia w Krasnymstawie odebrano zaledwie 92 porody (prognoza na koniec roku to ok. 140), podczas gdy próg rentowności to minimum 400 porodów rocznie. Strata oddziału, która w ubiegłym roku wyniosła 5,7 mln zł, w tym roku ma sięgnąć 6,7–6,8 mln zł. Kluczowym problemem pozostają też kadry – na oddziale pracuje obecnie tylko jeden pełnoetatowy specjalista z pełnymi uprawnieniami zabiegowymi.

Władze szpitala rozważają dwa scenariusze. Pierwszy – rekomendowany przez dyrektora – to rezygnacja z położnictwa i neonatologii przy zachowaniu ginekologii w formie hospitalizacji w sieci NFZ, co pozwoliłoby uniknąć nowego konkursu i utrzymać poradnię. Drugi, mniej korzystny wariant – przejście na ginekologię wyłącznie planową, od poniedziałku do piątku – oznaczałby jednak utratę wszystkich środków NFZ na ten zakres i ogłoszenie nowego konkursu, w którym mógłby wystartować podmiot prywatny albo szpital z Zamościa.

Kadry: problem pokoleniowy

Dyrektor Widomski wielokrotnie wracał do tematu braku młodych lekarzy. Jak ostrzegał, odejście specjalistów w wieku emerytalnym mogłoby sparaliżować pracę placówki – przykładem jest oddział dziecięcy, gdzie od dawna trwają poszukiwania nowego ordynatora. Szpital planuje rozpisać konkurs na kierownika oddziału ginekologiczno-położniczego, licząc na kadry z Lublina, a w razie likwidacji położnictwa – przesunąć pracujących tam pediatrów na oddział dziecięcy.

Sukcesy na tle kryzysu

Mimo trudności dyrektor odnotował także pozytywne zmiany: reaktywację oddziału ortopedii wraz z zatrudnieniem nowego ordynatora i młodego lekarza, pomyślne przejście procedury akredytacyjnej (wynik 77% przy progu 75%) oraz przedłużenie certyfikatu ISO na kolejne trzy lata. Poruszono również temat prywatnych NZOZ-ów działających na terenie szpitala, które – mimo zapisów umownych – nie kierują części badań do szpitalnego laboratorium, co uszczupla jego dochody. Dyrektor ocenił, że tego typu podmioty nie powinny funkcjonować na terenie placówki publicznej, a większe przekierowanie pacjentów do szpitalnego POZ mogłoby przynieść nawet 1,5–1,6 mln zł zysku rocznie.

Spór o ocenę zarządu

Sesja nie obyła się bez politycznych spięć. Radny Andrzej Leńczuk przypomniał plany Ministerstwa Zdrowia dotyczące likwidacji nierentownych porodówek, a Krzysztof Gałan z zarządu powiatu zapewniał, że decyzje w sprawie ewentualnej konsolidacji zapadną wspólnie i transparentnie. Starosta Janusz Szpak ocenił, że sytuacja szpitala powoli się stabilizuje. Do wymiany zdań doszło jednak między przewodniczącym Markiem Piwko a radnym Markiem Nieściorem – były członek poprzedniego zarządu nie zgodził się z oceną, że obecne władze powiatu radzą sobie lepiej od poprzednich, nazywając opinię przewodniczącego subiektywną.

Ostateczne decyzje w sprawie przyszłości oddziału ginekologiczno-położniczego oraz ewentualnych zmian strukturalnych będą należeć do rady powiatu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama