Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Paliwo coraz droższe. Przewoźnicy z Lubelskiego mówią, co może czekać pasażerów

Ceny paliwa coraz mocniej wpływają na sytuację przewoźników autobusowych działających w województwie lubelskim. Część firm na razie nie zamierza podnosić cen biletów ani ograniczać liczby kursów. Inne już zapowiadają, że jeśli wysokie ceny paliwa się utrzymają, pasażerów mogą czekać podwyżki, a w przypadku najmniej rentownych połączeń - nawet ograniczenie kursów.
Paliwo coraz droższe. Przewoźnicy z Lubelskiego mówią, co może czekać pasażerów

Autor: Kamil Piwowarczyk

W PKS „Na ten moment” bez podwyżek

PKS Łuków S.A. zapewnia, że obecnie nie planuje ani redukcji siatki połączeń, ani podwyżki cen biletów.

- Na bieżąco i bacznie analizujemy sytuację na rynku oraz wahania cen paliw - informuje Jarosław Siedlecki członek zarządu PKS Łuków.

Firma podkreśla, że jej priorytetem jest zapewnienie pasażerom stabilności i ciągłości świadczonych usług transportowych.

Podobnie sytuacja wygląda w PKS Ryki.

- Obecnie nie planujemy podwyżek cen biletów oraz ograniczenia liczby realizowanych kursów - przekazuje Katarzyna Bogusz, sekretariat spółki, w imieniu prezesa zarządu Ryszarda Nowaka.

Spółka deklaruje chęć utrzymania dotychczasowej oferty przewozowej.

Problem nie kończy się na cenie paliwa

PKS Ryki zwraca jednak uwagę, że rosnące koszty przewozów to szerszy problem. Wśród wydatków, które wzrosły, wymienia m.in. wynagrodzenia, części zamienne, naprawy, ubezpieczenia oraz utrzymanie taboru.

Przewoźnik wskazuje również na poziom dopłat w ramach Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Według spółki maksymalna stawka dopłaty w wysokości 3 zł za wozokilometr od 2020 roku nie była waloryzowana.

Zdaniem firmy konieczne byłoby dostosowanie poziomu finansowania do aktualnych kosztów oraz wprowadzenie mechanizmu regularnej waloryzacji dopłat.

To właśnie dodatkowe finansowanie może mieć znaczenie dla utrzymania części połączeń, zwłaszcza tych, które ze względu na niewielką liczbę pasażerów są trudniejsze do utrzymania wyłącznie z wpływów z biletów.

NaturBus: kolejna podwyżka może być konieczna

Inaczej sytuację przedstawia firma NaturBus, obsługująca połączenia na trasie Puławy - Kazimierz Dolny - Karczmiska - Opole Lubelskie.

Przewoźnik już w kwietniu tego roku podniósł ceny biletów. Powodem był wzrost ceny paliwa. Jak informuje firma, cena netto litra paliwa wzrosła z 5,04 zł w lutym do 6,25 zł w kwietniu.

NaturBus wskazuje jednocześnie, że dla przewoźników najważniejsza jest cena netto paliwa, a zastosowane przez rząd rozwiązania dotyczące m.in. akcyzy i VAT miały dla branży ograniczone znaczenie.

Firma nie wyklucza kolejnej podwyżki.

- Jeśli cena netto przeskoczy 8,00 zł za litr, konieczna będzie kolejna podwyżka - informuje właściciel Ireneusz Lenartowicz

Przewoźnik podkreśla przy tym, że transport publiczny zbiorowy jest działalnością o znaczeniu strategicznym, a rosnące koszty mogą w przyszłości coraz mocniej wpływać na ceny usług.

Stanmar: najpierw ochrona kursów, później podwyżki

Firma Stanmar, realizująca przewozy m.in. na trasach Lublin - Nałęczów, Lublin - Puławy oraz Nałęczów - Rzeczyca - Rąblów - Puławy, również na razie nie planuje podwyżek ani ograniczenia liczby kursów.

Przewoźnik zaznacza jednak, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana.

- Rosnące koszty paliwa, wynagrodzeń, części zamiennych oraz pozostałych kosztów prowadzenia działalności stanowią coraz większe wyzwanie dla całej branży - przekazuje zarząd firmy.

Jeżeli ceny paliw utrzymają się na obecnym, wysokim poziomie, w dłuższej perspektywie może to oznaczać wzrost cen biletów od początku przyszłego roku.

Stanmar nie wyklucza również analizy rentowności poszczególnych połączeń. W przypadku tras generujących największe straty może pojawić się konieczność ograniczenia lub redukcji kursów.

Garden Service: podwyżka lepsza niż likwidacja kursów

Najbardziej zdecydowanie o możliwych zmianach mówi Garden Service, realizujący wiele tras na terenie powiatu Bialskiego.

Firma rozważa wprowadzenie niewielkiej podwyżki cen biletów. Jak podkreśla jej dyrektor ds. operacyjnych Paweł Borysiuk, byłoby to rozwiązanie zdecydowanie bardziej pożądane niż ograniczanie liczby kursów.

- Zostaliśmy postawieni przed trudnym wyborem: albo wprowadzenie niewielkiej korekty cen biletów, albo konieczność ograniczenia, a w skrajnym przypadku likwidacji części połączeń - wskazuje.

Dla przewoźnika szczególnie ważne są kursy do mniejszych miejscowości. W wielu z nich autobus pozostaje jedyną realną możliwością dotarcia do większego miasta, pracy, szkoły czy placówki usługowej. Dlatego ograniczenie kursów mogłoby oznaczać dla części mieszkańców faktyczne wykluczenie komunikacyjne.

Garden Service podkreśla, że problemem nie są wyłącznie ceny paliwa. Rosną również koszty serwisowania i utrzymania autobusów, części zamiennych, ubezpieczeń oraz wynagrodzeń pracowników.

Szczególnie trudna jest sytuacja połączeń o niewielkim napełnieniu. Z ekonomicznego punktu widzenia są one coraz mniej opłacalne, ale jednocześnie mogą mieć ogromne znaczenie dla mieszkańców mniejszych miejscowości.

- Ewentualna podwyżka cen biletów ma być przede wszystkim sposobem na utrzymanie kursów, a nie celem samym w sobie - zaznacza Paweł Borysiuk.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama