Rzadko które miasto w Polsce posiada tak czytelny, architektoniczny i duchowy mikrokosmos. Włodawa od stuleci rosła na styku trójkąta: polskiego chrześcijaństwa, wschodniego prawosławia i tradycji żydowskiej. Coroczny festiwal nie tworzy tego świata na nowo – on go jedynie wybudza ze codziennego snu, oddając przestrzeń artystom, historykom i rzemieślnikom.
Od polichromii synagogi po klezmerski żywioł
Piątkowy prolog wydarzenia tradycyjnie zdefiniowała kultura żydowska. Przestrzeń włodawskiego kompleksu synagogalnego stała się tłem dla warsztatów tańca izraelskiego, widowiskowych pokazów animacji piaskowej oraz pokazów filmowych.
Prawdziwym wydarzeniem artystycznym okazał się premierowy koncert „Muzyka z polichromii włodawskiej synagogi” w wykonaniu Boygn Trio. Artyści przełożyli wizualne bogactwo zabytkowych wnętrz na język dźwięków. Oficjalne otwarcie festiwalu w Wielkiej Synagodze przypieczętowały występy legendarnych formacji: ekspresyjnego Max Klezmer Band z udziałem Urszuli Makosz oraz wirtuozerskiego Bester Quartet, których muzyka wybrzmiała pod gołym niebem na placu synagogalnym.
Cerkiewny spokój i strofy Cohena
Sobota przyniosła zmianę akcentów i przeniosła uczestników w krąg tradycji prawosławnej. Sacrum spotkało się z profanum w wyjątkowo harmonijny sposób. W cerkwi pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny odbył się mistyczny koncert Męskiego Zespołu Muzyki Cerkiewnej Grabarka, którego chorały na długo zapadły w pamięć słuchaczom. W ciągu dnia chętni zgłębiali tajniki pisania ikon oraz uczestniczyli w spotkaniach autorskich.
Gdy zapadł zmierzch, plac przed synagogą opanowały emocje innego formatu. Po widowisku ogniowym i Koncertowej Nocy Bardów, na scenie pojawił się Artur Żmijewski. Wraz z zespołem zaprezentował projekt „Cohen – Po miłości kres”, przypominając przejmujące, poetyckie ballady kanadyjskiego barda w nowych, dojrzałych aranżacjach.
Barokowy blask i popowy finał
Niedzielna odsłona festiwalu skupiła się wokół tradycji chrześcijańskiej, której sercem był barokowy kościół św. Ludwika oraz klasztor paulinów. Obok koncertu „Muzyka w blasku Świątyni” i uroczystych nabożeństw, organizatorzy zadbali o szeroki wachlarz propozycji edukacyjnych: od spacerów historycznych po kryptach, przez seanse w Kinie VR „Zachęta”, aż po żywą lekcję historii przygotowaną przez rekonstruktorów Policji Państwowej II RP.
Finał XXVI Festiwalu Trzech Kultur należał jednak do brzmień nowoczesnych. Wieczorny, tłumny koncert Meli Koteluk na placu synagogalnym spiął klamrą trzy dni pełne emocji, udowadniając, że historyczna przestrzeń Włodawy idealnie współgra z autorską muzyką popową.
Smak i rzemiosło na ulicznych traktach
Festiwal we Włodawie to nie tylko wielkie sceny, ale też bezpośrednie spotkanie na poziomie ulicy. Przez całe trzy dni centrum miasta tętniło życiem za sprawą Jarmarku Festiwalowego oraz Jarmarku Sztuk Nieuchwytnych.
Stoiska uginały się pod ciężarem rękodzieła – od rzeźb, ceramiki i wikliny, po unikatową biżuterię. Szczególnym punktem na mapie jarmarku były jednak stoiska Kół Gospodyń Wiejskich. To tam odwiedzający mogli spróbować tradycyjnych, regionalnych specjałów, przygotowywanych według receptur przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Włodawski festiwal po raz kolejny obronił swoją formułę. W świecie pełnym podziałów, małe miasto nad Bugiem pokazało, że różnorodność tradycji nie musi dzielić – może być największym bogactwem i niewyczerpanym źródłem inspiracji.
Komentarze