Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Zamość

Zamojski sen o tropikach. Aquapark za 200 milionów czy parking dla 35 firm?

Baseny z podgrzewaną wodą, luksusowy hotel na sto pokoi i podziemny parking – tak ma wyglądać nowa wizytówka Zamościa. Zanim jednak na ul. Studziennej pojawią się koparki, rozpętała się burza. W miejscu planowanej inwestycji stacjonuje dziś ponad trzydzieści firm transportowych. Dla miasta to ambitna wizja rozwoju, dla lokalnych przedsiębiorców – realne widmo grupowych zwolnień i paraliżu spedycji.
Parking tir
Obecna umowa dzierżawy terenu z dotychczasowym zarządcą obowiązuje do końca 2027 roku

Źródło: pexels/zdjęcie ilustracyjne

Zamość stanął przed klasycznym dylematem polskich samorządów: wybierać spektakularne wizje jutra czy chronić cichy, ale dochodowy biznes dnia dzisiejszego? Na XXXIII sesji Rady Miasta Zamość doszło do zderzenia dwóch światów. Po jednej stronie stanęły marzenia o potężnym kompleksie rekreacyjno-turystycznym, po drugiej – niepokój ludzi, dla których zwykły plac postojowy jest sercem prowadzonego biznesu.

Strach na placu postojowym: "To nie tylko parking"

Dla przypadkowego przechodnia teren przy ulicy Studziennej to po prostu plac zapchany ciężarówkami, położony nieopodal parku miejskiego i skateparku. Dla zamojskiej gospodarki to jednak kluczowy węzeł logistyczny. Z miejsca tego korzysta obecnie około 35 lokalnych firm, dostarczających towary do okolicznych sklepów, hurtowni i zakładów produkcyjnych w całym regionie.

Przedsiębiorcy, zaskoczeni dyskusjami o zmianie przeznaczenia terenu, postanowili nie czekać na pierwsze decyzje urzędników i skierowali do radnych oficjalne pismo. Sformułowali w nim jednoznaczne ostrzeżenie: likwidacja jedynego strzeżonego i monitorowanego parkingu dla TIR-ów w mieście może zmusić ich do grupowych zwolnień kierowców i spedytorów, a w skrajnych przypadkach – do zamknięcia działalności.

– Nie sprzeciwiamy się rozwojowi Zamościa. Oczekujemy jednak, że zanim zapadną decyzje, miasto zagwarantuje nam realną alternatywę – zadeklarowali przedstawiciele biznesu, proponując jednocześnie doraźne uporządkowanie obecnego placu. Problem w tym, że w granicach miasta drugiego takiego terenu po prostu nie ma.

Wątek ten wywołał przy okazji polityczne spięcie. Przedsiębiorcy obarczyli odpowiedzialnością radnego Janusza Kupczyka, sugerując, że jego wystąpienia zagrażają ich miejscom pracy. Radny nie krył zaskoczenia zarzutami i prostował, że chodziło mu jedynie o estetykę terenu sąsiadującego z miejscami rekreacji. Magistrat musiał przypomnieć podstawową zasadę: radny może krytykować wygląd placu, ale o umowach dzierżawy decyduje wyłącznie prezydent.

Kompleks za 200 milionów. Wizja czy powtórka z filharmonii?

Gdy emocje sięgnęły zenitu, karty na stół wyłożył prezydent Rafał Zwolak. Włodarz potwierdził, że miasto poważnie rozważa w tym miejscu inwestycję o skali niespotykanej dotąd w historii Zamościa. Plan jest ambitny: kompleks rekreacyjny z basenami z podgrzewaną wodą, parkingiem podziemnym oraz hotelem dysponującym 100 pokojami. Szacowany koszt przedsięwzięcia to od 150 do 200 milionów złotych.

Dla miasta nastawionego na turystykę taki obiekt byłby magnesem przyciągającym gości przez cały rok. Pytanie tylko, na ile te plany są realne? Sam prezydent przyznał, że od deklaracji do wbicia pierwszej łopaty jest jeszcze bardzo długa droga. Na obecnym etapie nie przedstawiono bowiem ani projektu budowlanego, ani harmonogramu prac, ani tym bardziej wiążącego montażu finansowego – podawana kwota 200 milionów złotych pozostaje na razie wyłącznie szacunkiem.

Dodatkowo nad projektem krąży cień historii. Przed laty na tym samym terenie z wielką pompą planowano budowę filharmonii. Mimo wieloletnich przygotowań i długich dyskusji, inwestycja spaliła na panewce. Mieszkańcy i przedsiębiorcy doskonale pamiętają tamtą lekcję i wiedzą, że ambitna wizja nie zawsze przekłada się na realne działanie.

Prawo jest po stronie wizji, czas – po stronie przedsiębiorców

Nawet jeśli pomysł budowy aquaparku ostatecznie nie wypali, parking i tak stoi na niepewnym gruncie. Urzędnicy miejskiego wydziału planowania przestrzennego przypominają o twardych faktach prawnych.

Już w styczniu 2020 roku Rada Miasta uchwaliła zmianę Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru. Docelowo teren przy ul. Studziennej przeznaczony jest pod usługi publiczne, hotele oraz gastronomię, a nie pod obsługę transportu ciężkiego. Postój TIR-ów od lat ma tam wyłącznie charakter tymczasowy i nie przesądza o przeznaczeniu tej działki w przyszłości.

Zamojscy przewoźnicy zyskali jednak cenny czas na negocjacje. Prezydent Rafał Zwolak złożył wobec nich jasną deklarację: „My na pewno Was nie zostawimy”. Co więcej, obecna umowa dzierżawy terenu z dotychczasowym zarządcą obowiązuje do końca 2027 roku. Jako ewentualną nową lokalizację dla ciężarówek wstępnie wspomniano tereny wzdłuż ulicy Szczebrzeskiej (w rejonie Biedronki), choć twarde ustalenia i konkretny kosztorys przenosin dopiero przed samorządem.

Sprawdzian z odpowiedzialnego samorządu

Spór wokół ulicy Studziennej to sprawdzian z dojrzałości dla zamojskiego samorządu. Trudno odmówić władzom prawa do podnoszenia atrakcyjności turystycznej miasta i porządkowania reprezentacyjnych przestrzeni. Równie trudno jednak ignorować głos branży, która generuje realne podatki i daje zatrudnienie mieszkańcom.

O tym, czy inwestycja przy Studziennej okaże się sukcesem, nie zadecydują same wizualizacje turkusowej wody w basenach i luksusowych pokoi hotelowych. Prawdziwym testem dla miejskich strategów będzie odpowiedź na pytanie: czy Zamość potrafi zbudować nowe otwarcie dla turystyki bez niszczenia fundamentów lokalnego biznesu? Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne przed końcem 2027 roku.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama