Rośnie niepokój o przyszłość kopalni w Bogdance. Od czterech dni przedstawiciele związków zawodowych protestują w budynku zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka. W czwartek, 29 października, Zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność” zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu, by omówić sytuację w kopalni. Tymczasem minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapowiedział, że w najbliższych dniach przyjedzie do Bogdanki.
Przedstawiciele „Solidarności” przyjechali do Bogdanki, by wesprzeć protestujących pracowników. Jak podkreślają, górnicy oczekują przede wszystkim jasnych informacji dotyczących przyszłości kopalni i planów rządu wobec zakładu.
– Przyjechaliśmy tutaj do Bogdanki po to, żeby udzielić naszym kolegom wsparcia w ich działaniach. Wszystko zaczęło się od tego, że chcieli uzyskać od decydentów odpowiedzi na temat sytuacji i przyszłości Bogdanki. Niestety, nikt nie chce im ich udzielić – mówi Ireneusz Pszczoła z NSZZ „Solidarność”.
Jak dodaje, najbliższy termin rozmów z przedstawicielami władz, o którym słyszeli związkowcy, przypada dopiero na 17 lub 18 listopada.
– Sytuacja jest niepewna. Górnicy potrzebują rozmów tu i teraz, żeby wiedzieć, w jakim są położeniu – podkreśla Pszczoła.
Anna Jaśkiewicz, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”, zaznacza, że związek nie kieruje się motywami politycznymi.
– Jesteśmy bardzo daleko od polityki. Najważniejsze jest dla nas dobro naszych członków i pracowników Bogdanki, którzy w tej chwili nie wiedzą, jaka czeka ich przyszłość – mówi Anna Jaśkiewicz.
„Nie chcemy podzielić losu JSW”
Karol Błaszczuk, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” w Lubelskim Węglu Bogdanka, przyznaje, że związkowcy oczekiwali przyjazdu ministra aktywów państwowych. Nie chodzi im jednak wyłącznie o kolejne spotkanie i deklaracje.
– Oczekujemy konkretnych, wiążących zapewnień, najlepiej przedstawionych w formie dokumentu. Zapowiedzi słyszymy już od dwóch, prawie trzech lat, ale nic z nich nie wynika – podkreśla Błaszczuk.
Związkowcy obawiają się, że przedłużająca się niepewność może doprowadzić do poważnych problemów finansowych kopalni.
– Kopalnia miała odłożone pieniądze, taką poduszkę finansową. W tej chwili ją zjadamy. Jesteśmy już praktycznie przed przepaścią. Nie chcemy podzielić losu Jastrzębskiej Spółki Węglowej – mówi wiceprzewodniczący zakładowej „Solidarności”.
Jednym z najważniejszych postulatów jest przedstawienie długofalowej strategii dla Bogdanki, uwzględniającej zmiany zachodzące w polskiej energetyce i odchodzenie od węgla.
– Interesuje nas przede wszystkim przyszłość kopalni, ale również cena węgla. W tej chwili sprzedajemy go poniżej kosztów wydobycia. Dlatego wykorzystujemy zgromadzone wcześniej środki – wyjaśnia Błaszczuk.
„Transformacja nie może oznaczać likwidacji miejsc pracy”
Związkowcy przyjęli stanowisko, w którym wyrażają głęboki niepokój z powodu braku konkretnych rozwiązań dotyczących przyszłości Bogdanki. Solidaryzują się również z protestującymi górnikami.
– Nie możemy zaakceptować sytuacji, w której koszty transformacji energetycznej, zmian na rynku węgla i decyzji podejmowanych na szczeblu państwowym oraz korporacyjnym miałyby zostać przerzucone przede wszystkim na pracowników i ich rodziny – czytamy w stanowisku „Solidarności”.
Związkowcy podkreślają, że transformacja energetyczna nie może oznaczać likwidacji miejsc pracy bez stworzenia rzeczywistych, trwałych i godnych alternatyw zatrudnienia.
Problem przyszłości kopalni wraca w publicznej debacie od kilku lat. Choć politycy zapowiadają kolejne działania, pracownicy wciąż oczekują konkretnego planu. Perspektywa wygaszania wydobycia węgla w Polsce do 2049 roku rodzi pytania o to, jakie miejsce w przyszłym modelu energetycznym kraju zajmie Bogdanka.
Minister zapowiada przyjazd do Bogdanki
Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, podczas porannej rozmowy w RMF FM zapowiedział przyjazd do Bogdanki w ciągu najbliższych dni. Zapewnił również, że w resorcie trwają prace nad rozwiązaniami, które mają poprawić rentowność kopalni.
Dla protestujących górników kluczowe będzie jednak to, czy zapowiedzi przełożą się na konkretne decyzje i wiążące deklaracje dotyczące przyszłości zakładu.
Do sytuacji odniosły się również władze Lubelskiego Węgla Bogdanka. Zarząd przekazał, że termin spotkania z przedstawicielami organizacji związkowych został ustalony jeszcze przed rozpoczęciem protestu. Rozmowy mają odbyć się 3 listopada.
– Zarządowi zależy na dialogu i wzajemnym zrozumieniu, dlatego podczas spotkania zamierza rzeczowo omówić zgłaszane postulaty i wspólnie ze stroną społeczną poszukiwać możliwych rozwiązań – czytamy w stanowisku spółki.
Wyniki finansowe Bogdanki pod presją
Niepokój budzą również wyniki finansowe spółki. Zgodnie z opublikowanymi danymi po sześciu miesiącach 2026 roku skonsolidowane przychody ze sprzedaży LW Bogdanka wyniosły 1,36 mld zł, co oznacza spadek o 10,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
W samym drugim kwartale przychody wyniosły 661,6 mln zł, czyli o 1,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
EBITDA grupy zmniejszyła się o 72,3 proc., do 113,04 mln zł, a wynik operacyjny EBIT spadł o 97,7 proc., do 7,19 mln zł. Zysk netto wyniósł 5,09 mln zł, co oznacza spadek o 98,1 proc. rok do roku.
Spółka zaznacza, że na porównanie wyników wpłynęła wysoka baza z pierwszego półrocza 2025 roku. W tamtym okresie Bogdanka rozpoznała jednorazowe odszkodowanie w wysokości 144,85 mln zł. Jednocześnie w drugim kwartale 2026 roku EBITDA wyniosła 87,85 mln zł, co oznacza wzrost o 544,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Niepokój o kopalnię i przyszłość regionu
Sytuacja Bogdanki coraz bardziej niepokoi również mieszkańców powiatu łęczyńskiego, których sytuacja zawodowa i ekonomiczna jest bezpośrednio związana z działalnością kopalni.
– Sprawa ta budzi duży niepokój wśród pracowników kopalni, ich rodzin oraz mieszkańców Lubelszczyzny. Bogdanka jest niezwykle ważnym zakładem pracy dla naszego regionu, a niepewność dotycząca jej przyszłości rodzi obawy o miejsca pracy, utrzymanie rodzin i sytuację gospodarczą całej okolicy – napisała do naszej redakcji czytelniczka.
Jak podkreśla, protestujący domagają się konkretnych deklaracji dotyczących przyszłości kopalni i bezpieczeństwa zatrudnienia. Niepokój budzą także kwestie finansowe oraz relacja między kosztami wydobycia a cenami sprzedaży węgla.
– To nie jest wyłącznie lokalny problem. Za tą sprawą stoją konkretni ludzie, ich rodziny i przyszłość regionu – zaznacza czytelniczka.
Komentarze