Mecz mógł się podobać, bo gospodarze byli wyrównanym przeciwnikiem dla lidera tabeli, który jest prowadzony przez dobrze znanego w Lublinie Artura Gronka. Co z tego jednak, skoro w kluczowych momentach w ekipie „czerwono-czarnych” nie było zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar odpowiedzialności. Wcześniej był nim Janari Joesaar, który być może rozgrywał najlepszy mecz w karierze. Trafił aż 8 rzutów za 3 pkt, a w sumie zdobył 27 pkt. W kluczowych momentach Estończyk jednak nie włączył się ze zdobywaniem punktów.
Próbował robić to za to Anrijs Miśka. Łotysz dobrze wykorzystywał sytuacje w strefie podkoszowej, ale wyraźnie zabrakło mu wsparcia od graczy obwodowych. Kolejny raz rozczarował Lucas Williamson, który zdobył tylko 6 pkt. W Dąbrowie Górniczej był natomiast Jordan Hall, który trafiał najważniejsze rzuty i zapewnił swojej ekipie triumf 96:89.
W lubelskiej ekipie na wyróżnienie zasługuje oczywiście Joesaar, który do 27 pkt dołożył jeszcze 5 zbiórek i 4 asysty. Miśka, drugi z bohaterów PGE Start, łącznie zapisał na swoim koncie 17 pkt. U przeciwników wyróżnił się Daylen Kounktz, który zdobył 24 pkt.
PGE Start Lublin – MKS Dąbrowa Górnicza 89:96 (22:22, 23:20, 23:23, 21:31)
Start: Joesaar 27 (8x3), Miska 17, Lottie 12, Put 11 (3x3), Williamson 6 (2x3) oraz Pelczar 11 (2x3), Ramey 5 (1x3), Ciechociński 0.
Dąbrowa Górnicza: Hall 16 (2x3), Lofton 15 (1x3), Peterka 12 (2x3), Piechowicz 0 oraz Kountz 24 (2x3), Hyatt 15 (1x3), Musiał 6 (1x3), Boone 4, Woroniecki 4 (1x3), Wojdała 0, Nagel 0.
Sędziowali: Maliszewski, Szczurewski i Pietrzak. Widzów: 750.

Komentarze