Takiego obrotu spraw 52-latek z powiatu parczewskiego się nie spodziewał. Gdy siedem lat temu Sąd Rejonowy we Włodawie skazywał go na dziewięć miesięcy więzienia za niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnych, postanowił uciec za granicę. Zaszył się w Niemczech.
Gdy sprawa trochę ucichła, zaczął okazjonalnie przyjeżdżać do Polski, odwiedzał rodzinę i wracał. Zwykle wszystko kończyło się dla niego dobrze. Mimo tego, że oficjalnie był na liście poszukiwanych do odbycia kary, udawało mu się pozostać nieuchwytnym dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Szczęście skazanego opuściło kilka dni temu, gdy 31 października, dzień przed Wszystkich Świętych, pojawił się na cmentarzu w gminie Ostrów Lubelski w powiecie lubartowskim.
Odwiedził grób zmarłej przed laty matki. Nie wiedział o tym, że w tym samym czasie prywatnie był tam również jeden z policjantów parczewskiej komendy. Ze służby kryminalnej, zespołu do spraw poszukiwań i identyfikacji osób. Gdy ten zauważył 52-latka, rozpoznał w nim poszukiwanego, więc zadzwonił po kolegów z KPP.
Na miejsce przyjechał policyjny patrol. Mundurowi wylegitymowali wskazanego mężczyznę, dawniej mieszkańca gminy Sosnowica. Przypuszczenia policjanta potwierdziły się. Tuż po zakończeniu wizyty na grobach bliskich poszukiwany został zatrzymany i zabrany do zakładu karnego, gdzie spędzi zasądzone 9 miesięcy.

Komentarze