Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Mobbing w RDOŚ. Jest apelacja od wyroku

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie złożyła apelację od wyroku Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w sprawie byłego pracownika, który oskarżył swoich przełożonych o mobbing. W lipcu sąd przyznał mężczyźnie 40 tys. zł zadośćuczynienia.
Mobbing w RDOŚ. Jest apelacja od wyroku

Autor: DW (archiwum)

Apelacja została złożona 23 października. Potwierdziła to sędzia Renata Borek z Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.

– Akta będą wysłane do Sądu Okręgowego – przekazała nam sędzia.

Przypomnijmy, że wyrok pierwszej instancji zapadł 22 lipca, po ponad sześciu latach postępowania. Sąd zasądził na rzecz pana Krzysztofa, byłego pracownika RDOŚ, 40 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. W pozostałym zakresie powództwo zostało oddalone. Wyrokowi nadano rygor natychmiastowej wykonalności do wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia powoda. Jak się okazuje, to może jednak nie być finał tej sprawy. 

Sąd: pracownicy zaczęli go unikać

W uzasadnieniu wyroku sąd szczegółowo opisał, jak wyglądała sytuacja byłego naczelnika w miejscu pracy. Z ustaleń wynika, że problemem były nie tylko drobiazgowe kontrole i obniżanie ocen okresowych, ale również atmosfera, jaka z czasem zaczęła wokół niego panować.

„Istotą działań mobbera jest upokorzenie oraz degradacja ofiary, która sprowadza się do negowania kompetencji pracownika. Bez wątpienia taka sytuacja miała miejsce w przypadku powoda począwszy od stycznia 2019 roku, aż do rozwiązania stosunku pracy za wypowiedzeniem przez pracodawcę. Postępowanie dowodowe wykazało, iż wokół osoby powoda w miejscu pracy zapanowała negatywna atmosfera” – czytamy w ponad 70-stronicowym uzasadnieniu wyroku.

Wspomniana negatywna atmosfera odbiła się  na relacjach mężczyzny z innymi pracownikami. Ci mieli stopniowo ograniczać kontakty z nim i przestali korzystać z jego wiedzy przyrodniczej oraz wieloletniego doświadczenia zawodowego.

„Działo się to w obawie na reakcję przełożonej lub z chęci przypodobania się jej” – wskazano w uzasadnieniu.

Jednym z opisanych w sprawie zdarzeń była sytuacja z czasu usprawiedliwionej nieobecności mężczyzny w pracy. Na jego biurku pojawił się wówczas zgryz bobrowy ubrany w kurtkę i okulary. Część pracowników miała odbierać go jako nawiązanie do osoby pana Krzysztofa. Sąd zwrócił uwagę nie tylko na sam fakt ustawienia tej instalacji, ale również na brak reakcji ze strony otoczenia.

„Nikt, w tym przełożeni i pracownicy wydziału, nie zareagował na to, nikt nie usunął kukły przez kilka dni. Powód został o tym fakcie powiadomiony telefonicznie przez osoby, które go ceniły i szanowały” – napisano w uzasadnieniu.

Te sytuacje miały nie być odosobnionymi incydentami. Stanowiły element długotrwałych działań, które miały prowadzić do ośmieszenia pracownika i podważenia jego zawodowego autorytetu. Sąd uznał, że zarzuty dotyczące mobbingu zostały udowodnione. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.

RDOŚ: przeciwdziałamy mobbingowi i dyskryminacji

O stanowisko w sprawie poprosiliśmy Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Lublinie. Ze względu na nieprawomocny wyrok instytucja na razie nie chce szerzej komentować tego tematu. 

– Kierownictwo RDOŚ w Lublinie traktuje mobbing jako zjawisko jednoznacznie negatywne, które niszczy dobrostan pracowników oraz wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie instytucji. I to szczególnie chcemy tu podkreślić. Kierownictwo RDOŚ w Lublinie aktywnie przeciwdziała wszelkim przejawom mobbingu i dyskryminacji. Naszym priorytetem jest dobro i zdrowie pracowników, a także dbanie o wzajemny szacunek, etykę i kulturę w relacjach międzyludzkich – przekazał Cezary Wierzchoń z RDOŚ.

Sprawa dotyczy wydarzeń z lat 2019–2022. Były naczelnik jednego z wydziałów RDOŚ twierdził, że był poddawany nadmiernej kontroli, otrzymywał zaniżone oceny okresowe, a także był pomijany przy przyznawaniu nagród i dodatków motywacyjnych. Sytuacja miała się odbić m.in. na jego zdrowiu psychicznym.

Pozew przeciwko pracodawcy złożył w 2020 roku. Mężczyzna nie zdecydował się jednak sam odejść z pracy. Wypowiedzenie otrzymał w 2022 roku, w dniu powrotu ze zwolnienia lekarskiego. Jako powody wskazano m.in. nieumiejętność pracy w zespole oraz podważanie wiedzy i kompetencji przełożonych.

– W końcu zostałem zwolniony z pracy. Mój pokój był zamknięty, nie mogłem dostać się do swojego stanowiska pracy. Po chwili zostałem wezwany do gabinetu dyrektora, gdzie wręczono mi wypowiedzenie – opowiadał w rozmowie z nami.

Teraz Sąd Okręgowy zajmie się ponowną oceną rozstrzygnięcia. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama