Z kim, jak nie z ostatnią drużyną w tabeli?
Przed sezonem trener Maciej Oleksiuk liczył, że jego drużyna powalczy o coś więcej niż utrzymanie. Po cichu mówiło się nawet o pierwszej piątce. Niestety, boisko brutalnie zweryfikowało te plany. Na finiszu pierwszej rundy biało-zieloni mają na koncie tylko trzy zwycięstwa i 13 punktów (w 15 meczach). Nie wygrali od 11 września, a ostatnio dostali lanie od zamykającej tabelę Moravii Morawica – aż 0:4.
Zresztą Podlasie dwie kolejki z rzędu przegrywało z czerwoną latarnią grupy czwartej. Najpierw w Lubaczowie 0:2, a w minionej serii gier właśnie z Moravią.
– Musimy przeprosić za to co się dzieje. Za to, że kibice przychodzą i nas wspierają. To bardzo buduje i cieszy, ponieważ w tym trudnym momencie sygnał jest jasny – drużyna jest w bardzo ciężkiej sytuacji i żeby z tego wyjść musimy być wszyscy razem. Mam na myśli zarząd, prezesów. Sytuacja organizacyjno-finansowa klubu dzięki ich staraniom naprawdę bardzo mocno się poprawia. Mamy wypłacane pieniądze na czas, opiekę zdrowotną w przypadku kontuzji i to na bardzo dobrym poziomie. Chciałbym zaapelować o spokój, jeżeli chodzi o sytuację klubu – mówi Maciej Oleksiuk, trener zespołu z Białej Podlaskiej.
Przyznaje jednak, że sytuacja drużyny jest zupełnie inna.
– Jesteśmy w ciężkim momencie i zdajemy sobie sprawę, jak to wygląda. Jesteśmy w strefie spadkowej, nie wygraliśmy meczu od siedmiu tygodni. Mamy na koncie same porażki i dwa remisy. Jako trener ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Mieliśmy krótkie spotkanie z drużyną od razu po meczu i mogę powiedzieć, że z jednej strony cieszy mnie ich wsparcie, bo biorą również odpowiedzialność za to, jak to wygląda. Nikt nie zamierza się poddawać czy składać rezygnacji. Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna. My wszyscy chcemy pokazać, że jesteśmy mężczyznami, drużyną, która nie zamierza się poddawać. Nie raz mówiłem chłopakom, że jak wygrywamy to razem i jak przegrywamy, to też razem. Tak będzie do końca, chyba że prezesi zdecydują inaczej – dodaje szkoleniowiec.
Teraz Naprzód
W sobotę będzie niezwykle trudno o przełamanie kiepskiej passy. O ile Podlasie to jedno z większych rozczarowań w sezonie 26/27, to akurat Naprzód pozytywnie zaskakuje.
Drużyna z Jędrzejowa należy do czołówki praktycznie od początku rozgrywek. Gra też efektownie i strzela mnóstwo goli. W tym momencie obok JKS Jarosław ma najskuteczniejszy atak w grupie czwartej Betclic III ligi (31 goli strzelił JKS, a Naprzód 30).
Co więcej, Naprzód bardzo dobrze spisuje się przed własną publicznością. W ośmiu takich meczach zanotował: pięć zwycięstw, dwa remisy i tylko jedną porażkę. Licząc ogółem, w pięciu ostatnich występach podopieczni trenera Łukasza Cabaja zdobyli osiem punktów. Przydarzyła im się jednak poważna wpadka w Dębicy, gdzie przegrali aż 0:4.
Jest pomysł na zimowe transfery
Po ostatniej porażce z Moravią trener Oleksiuk widział kilka pozytywów w grze swojego zespołu.
– Mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej. Mieliśmy sytuacje, żeby prowadzić, weszliśmy bardzo dobrze, mieliśmy dobre momenty, ale finalnie przegrywamy 0:4. Nie chcę nikogo czarować, wynik w piłce jest najważniejszy. Nikogo nie usprawiedliwiam, ale szukam pozytywu, nadziei i wiary. Takim sygnałem jest to, że w dziesięciu potrafiliśmy rywalizować, jak równy z równym. To świadczy o naszym przygotowaniu motorycznym. Zdajemy sobie jednak sprawę, jakie popełniliśmy błędy i będziemy nad tym pracowali – zapewnia opiekun Podlasia.
Przyznał też, że plan krótkoterminowy jest taki, żeby zdobyć do końca roku tyle punktów, ile się da, a następnie porządnie się wzmocnić w zimowym okienku transferowym.
– Podziękowania dla kibiców, którzy są z drużyną na dobre i na złe. Przepraszam za to, co się dzieje i proszę o dalsze wsparcie, bo nikt się nie poddaje, mamy zamiar wyciągać wnioski i zdobyć, jak najwięcej punktów. Mamy plan na zimę, pomysł na transfery, na pewno trzeba się wzmocnić i będziemy konsekwencje dążyć do tego, żeby Podlasie skończyło sezon na jak najwyższym miejscu – przekonuje trener Oleksiuk.

Komentarze