Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Powinniśmy zamknąć spotkanie do 20 minuty, czyli opinie po meczu Motor - Wisła Płock

Kolejne szalone spotkanie w Lublinie. Motor prowadził z Wisłą Płock 1:0, potem przegrywał 1:2, a ostatecznie wygrał 3:2. Jak zawody oceniają trenerzy obu ekip?
Powinniśmy zamknąć spotkanie do 20 minuty, czyli opinie po meczu Motor - Wisła Płock

Autor: DW

Adam Majewski (Wisła Płock)

– Myślę, że Dla kibiców było to dobre spotkanie do oglądania. Dużo zwrotów akcji, sporo bramek, ale i kilak kluczowych momentów, które dla nas źle się skończyły. Gol stracony w pierwszej minucie i pewnie gdybyśmy przegrywali po kwadransie 0:3, to nikt nie miałby pretensji. Wydawało się, że się nie podniesiemy. Nagle zwrot akcji i w przeciągu paru minut odwróciliśmy losy spotkania. Prowadziliśmy do przerwy 2:1. Szkoda początku drugiej odsłony, bo straciliśmy bramkę, a potem doszło do newralgicznych sytuacji, które miały wpływ na końcowy wynik. Samuel Akere biegł sam na sam od połowy, ale Filip Luberecki go dogonił. Potem strzelony gol, ale nieuznany. Myślę, że sędzia zawsze się obroni, ale według mnie gol był prawidłowy. Z Wisłą Kraków straciliśmy identyczną bramkę, którą sędzia uznał. Szkoda, bo to byłby gol na 3:2. Na koniec sam na sam był Said Hamulić. To był najważniejszy moment w tym spotkaniu. Gdybyśmy strzelili trzecią bramkę, to pewnie byśmy wygrali. A tak Motor walczył do końca, czerwona kartka i w końcówce strata gola. Dlatego bardzo duży niedosyt, gratulacje dla gospodarzy.

Mariusz Misiura (Motor Lublin)

– Podróżuję w życiu po różnych miejscach, a jak widzę coś ciekawego, to staram się zabrać coś ze sobą. Ja jednym ze stadionów, na schodach jest takie hasło: "jeżeli kogoś bardzo szanujesz, to przygotuj się najlepiej, jak potrafisz”. Ja wziąłem sobie te słowa do serca. Jestem dumny z tego, jak się przygotowaliśmy do meczu. Wydaje mi się, że powinniśmy zamknąć ten mecz do 20 minuty i prowadząc minimum 3:0. A w drugiej połowie zaprezentować takich zawodników, jak Posmyk, Gregorski czy Akatov. Bardzo dobrze wyglądają w grach i czekają na szansę. To, co się wydarzyło w ciągu trzech minut jest czymś, nad czymś musimy się pochylić. Nie może sytuacji, że drużyna grająca kapitalne 30 minut za chwilę przegrywa 1:2. Dlatego w przerwie pierwszy raz było gorąco, rozmawialiśmy podniesionym głosem i powiedzieliśmy dosadnie, co trzeba zmienić. Cieszę się, że mamy niesamowitą drużynę, charakter i duże osobowości, które nie zwieszają głów, ale robią wszystko, żeby odwrócić wynik. Wynik 3:2 jest w tym sezonie przyjemny dla nas. Jeżeli mamy tracić bramki i później z happy-endem zakończyć spotkanie, to jestem za tym. Czekam jednak na mecz, kiedy będziemy skuteczni i zamkniemy mecz. Do tego dążymy i mam nadzieję, że taki poziom osiągniemy.

Mecz przeciwko Wiśle...

– Duże emocje mi towarzyszyły. Z tą grupą zawodników przeżyliśmy piękne chwile. Trudno zapomnieć awans do ekstraklasy czy pierwsze miejsce na półmetku i walkę o europejskie puchary. Wszyscy jesteśmy profesjonalistami. Etapy w życiu się kończą, ja jestem teraz szczęśliwy w Motorze. Tworzymy drużynę przez duże D. To jest najtrudniejsze i najważniejsze, co można zrobić – stworzyć drużynę. Ja mam takie poczucie, że na wszystkich obszarach możemy na siebie liczyć. Starałem się w tym meczu z chłodną głową myśleć, co możemy zmienić, jak zaskoczyć przeciwnika. Ważny był moment między 55, a 68 minutą. Wisła miała swój moment. My zmieniliśmy sposób pressingu. Konsekwencją był odbiór, potem czerwona kartka. Myślę, że zachowałem chłodną głowę dzięki mojemu sztabowi, który podpowiada mądre rzeczy.

Multum sytuacji...

– Jak Wisła blokowała kolejne strzały, to miałem przed oczami godziny treningu, kiedy Haglind-Sangre czy „Kamyk”, czy inni blokowali te strzały. W obronie pola karnego Wisła jest na bardzo wysokim poziomie. My zdawaliśmy sobie sprawę, że trzeba nie tylko strzelić, ale i przewidzieć, jaki ruch może zrobić obrońca, jak bramkarz może się zachować. Czuliśmy złość. Na odprawie pokazałem piękne akcje z tego tygodnia, strzelaliśmy tak niesamowite bramki, że w meczu piłka nie wpada do bramki. Pozostaje nam dalej pracować, pomagać zawodnikom, ale jestem z nich bardzo zadowolony. 

Podsumowanie...

– Cieszę się, że w różnych momentach w życiu wierzę w pracę i ludzi. Czerpię dużą radość z tego, że trafiłem do Znicza Pruszków. Wszyscy skazują nas na pożarcie, a robimy awans. Z Wisłą po awansie wszyscy nas spisują na straty, a my jesteśmy na pierwszym miejscu po pierwszej rundzie. W Motorze po kilku kolejkach rozumiałem frustrację ludzi, że są zaniepokojeni, ale wierzyłem w wiedzę, w sztab, piłkarzy, prezesa i właścicieli i że wspólną pracą będziemy w stanie to odwrócić. Zrobiliśmy to grając dobrze. Tutaj za punktami idzie gra i to jest najpiękniejsze, że mamy taki moment, że dobrze gramy, tworzymy dużo sytuacji, wygrywamy i mam nadzieję, że będziemy potrafili wygrywać w spokojniejszych okolicznościach, a nie cały czas mieć poczucie, że musimy gonić. Kibiców trzeba zapytać czy podoba im się taki Motor, a myślę, że się podoba.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama