Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Ryba z paszportem

Jak mówią fachowcy z rybackiej branży, w tym roku oferowane są klientom mniejsze ilości karpi niż w poprzednim. Przestrzegają nawet, że przed Świętami świeżych ryb z polskich stawów może zbraknąć w sklepach. Opłacalność produkcji z roku na rok spada i jest stopniowo wygaszana. - O ile w latach osiemdziesiątych kilogram karpia kosztował tyle co schab, tak teraz zbliża się do ceny kaszanki. Funkcjonujemy na granicy opłacalności - skarży się Edward Łagowski z Siemienia. Producent ma powody do zmartwień. Na rynku królują niedrogie żywe ryby z Czech i Węgier, rozprowadzane przez wielkie sieci supermarketów. Na polskie stoły trafiają też karpie zza wschodniej granicy, choć często bywa, że przewożone są w antysanitarnych warunkach. Co z tego, że nasze okazy górują nad importowanymi, dzięki tradycyjnym metodom tuczu. Karmi się je bowiem pszenicznym i jęczmiennym ziarnem, podczas gdy sprowadzane rosną podobno na wzbogacanych chemią granulatach. Niestety hasło \"taniej” działa jak magnes i klienci bez uprzedniego rozpoznania wybierają towar zagraniczny. Na pytanie, czy nie można by eksportować krajowych ryb, szef gospodarstwa w Siemieniu odpowiada: - O czym my mówimy. W przeciwieństwie do naszego, wszystkie państwa dookoła dofinansowują taką działalność. Kto tam kupi naszego karpia. Coraz większym problemem jest również dostarczenie ryb na czas odbiorcom z odległych miejsc kraju. - Odławiamy około trzystu ton i trzeba je rozwieźć w ciągu dwóch tygodni trzema samochodami, przystosowanymi do transportu, z basenami i tlenem. Kursy odbywają się dniem i nocą. Nasze pojazdy docierają na Wybrzeże, Śląsk, do Wielkopolski - wymienia Edward Łagowski. Gospodarstwa, którym kieruje, nie stać na zakup dodatkowych specjalistycznych samochodów. Są bardzo drogie a mogą być eksploatowane intensywnie tylko w porze odłowów. Jak by kłopotów było mało, hodowle coraz bardziej są nękane przez kłusowników. Rocznie około dziesięciu procent ryb znika ze stawów, padając łupem złodziei.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama