Reklama
O hojność dzisiaj niełatwo
Jak trudno w dzisiejszych czasach zorganizować wsparcie materialne potrzebującym, przekonaliśmy się na własnej skórze, organizując akcję pomocy wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Łosicach.
- 02.01.2002 17:59
Ku naszemu zadowoleniu pojawiają się już efekty zabiegów. Na kilkadziesiąt apeli rozesłanych faksem po instytucjach, firmach, biurach poselskich odzew jest znikomy, ale nie rezygnujemy. Licząc na ludzką wrażliwość, czekamy w dalszym ciągu na reakcję. Również dzieci wierzą, że ich los nie jest społeczeństwu obojętny. Tym bardziej, że już pojawiły się jaskółki dobrze wróżące przedsięwzięciu. Biuro poselskie Jerzego Stefaniuka przekazuje wychowankom materiały piśmiennicze. Bialski oddział banku PKO S.A. podpowiada jak uzyskać większą pulę środków.
- Nie mamy tutaj pieniędzy na darowizny, ale proszę spróbować w Bankowej Fundacji im. dr. Mariana Kantona w Warszawie. Podamy adres i numer telefonu - mówi Elżbieta Kozioł, dyrektor placówki. W sekretariacie centrali banku dowiadujemy się, iż trzeba złożyć wniosek o przyznanie pomocy. Zarząd fundacji zbiera się raz w miesiącu i decyduje, kto wsparcie uzyska. - Trudno mi określić, jakie są szanse w tym przypadku. Dzieci mają pierwszeństwo. Zwykle jednak na około 200 podań, tylko kilka jest rozpatrywanych pozytywnie, za to na kilkutysięczne kwoty - informuje urzędniczka. Warto spróbować, ale z pewnością trochę to jeszcze potrwa. Zrozumiałe, że dzieci nie mogą zbyt długo czekać na ciepłą odzież i buty. Jak twierdzi kierująca ośrodkiem Jadwiga Leszczyńska, braki w tym zakresie są bardzo dotkliwe. Na szczęście, na nasz apel nie pozostaje obojętny producent butów z Radomia i ofiarowuje podopiecznym swoje wyroby. - Możemy dać nawet kilkadziesiąt par, z tym że są to rozmiary od 40 do 45, za to jest to obuwie męskie nie tylko zimowe, ale i całoroczne - obwieszcza Janusz Kruk, szczodry prezes firmy Korvin z Radomia.
W łosickim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym kształci się w szkole podstawowej, gimnazjum i szkole zawodowej 85 uczniów. Pobyt w placówce jest dla nich jedyną szansą zdobycia wykształcenia i zawodu, co umożliwi przynajmniej niektórym znalezienie w przyszłości pracy. Wychowankowie pochodzą w większości z niezamożnych rodzin, także z terenu województwa lubelskiego. Ale to nie ma znaczenia, w jakim rejonie kraju mieszkają ich najbliższi. Udowodnijmy czynem, że wszystkie dzieci są nasze.
Reklama













Komentarze