Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zyskają gminy bez stołówek

Wczoraj upłynął termin przyjmowania wniosków o dofinansowanie od samorządów gminnych w ramach programu dożywiania dzieci w szkołach. Okazuje się, że w myśl nowych regulacji najbardziej zyskają w tym roku te gminy, które dotychczas nie prowadziły stołówek w szkołach.
Wystarczy, aby gmina pokryła 40 procent kosztów przygotowywania obiadów, a budżet państwa dopłaci pozostałe 60 procent. Samorządy inwestujące dotychczas pieniądze z budżetu na inne cele niż obiady, jak na przykład Trzebieszów, dzięki programowi chcą zakładać teraz nowe stołówki. - W całej gminie mieliśmy tylko jedną stołówkę w szkole w Trzebieszowie, w trzech innych szkołach były tylko punkty żywienia, gdzie podawano dzieciom bułeczki i herbatę, a w pozostałych szkołach nie było niczego. Teraz tam, gdzie były punkty dożywiania, będziemy się starać otwierać stołówki korzystając z możliwości, jakie daje nam program - mówi Krzysztof Woliński, wójt Trzebieszowa. Gmina Trzebieszów chce serwować dzieciom darmowe pierwsze danie, za drugie danie mieliby już płacić rodzice. - Negocjujemy z jedną z prywatnych firm kwestię drugiego dania. Jedzenie będziemy dowozić do szkół, by nie zatrudniać kucharek, program nie przewidział dotowania ich zarobków - tłumaczy wójt Woliński. Nowe zasady nie spodobały się natomiast gminie Łuków, która za organizację żywienia dzieci w 1998 roku dostała specjalną nagrodę prezydenta RP. W podstawówkach i gimnazjach tej gminy uczy się 2319 dzieci, dziewięćdziesiąt procent z nich do tej pory miało zapewnione dożywianie. Gmina w dziewięciu stołówkach za własne pieniądze zatrudnia kucharki, tylko do dwóch szkół dowożono gotowe obiady. - Żywienie dzieci i oświata zawsze były naszym oczkiem w głowie. Latami rezygnowaliśmy z wielu inwestycji. Obecnie te gminy, które nie dbały o stołówki zyskają, a my stracimy, chociażby przez to, że nie otrzymamy środków na wyposażenie stołówek - mówi Kazimiera Goławska, wójt Łukowa. Urzędników w Ministerstwie Pracy i Spraw Społecznych niewiele to interesuje. - To kto zyska, a kto straci nie jest naszą sprawą i program nie tego dotyczy - uważa Jolanta Łukasik z departamentu spraw społecznych tego resortu. Dyrektor wydziału spraw społecznych w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim Krzysztof Michałkiewicz powiedział nam, że gminy które będą zakładać nowe stołówki, mogą liczyć tylko na refundację kosztów zakupu naczyń stołowych i kuchennych oraz drobnego sprzętu. Wójtowie narzekają też na druki wniosków. - Kwestionariusz nie jest jasny, pozwala gminom, które za rządowe pieniądze dopiero będą otwierać stołówki wpisać większe koszty i zyskać refundację a my, którzy zatrudniamy kucharki od lat, możemy wpisać zaledwie połowę tej sumy - mówi wójt K. Goławska.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama