Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Menu z cyrylicą

Kolejki przed otwarciem sklepów z elektronicznymi dobrami jak za dawnych lat. Tylko nie Polacy w nich stoją. Przybysze zza wschodniej granicy zaopatrują się tu chętnie także w telefony komórkowe.
Nie ukrywam, że ponad trzystutysięczny Brześć to dla nas zaplecze, jeżeli chodzi o użytkowników komórek - mówi Jan Kukawski, prezes firmy prowadzącej w Białej Podlaskiej dwa autoryzowane punkty jednego z operatorów. Każdego dnia białoruscy biznesmeni odwiedzają salony z zamiarem kupienia aparatu, bowiem najbardziej zainteresowani tym towarem są ludzie robiący interesy w Polsce. - To im się opłaca, bez względu na to czy są tu, czy u siebie. Otrzymują zwrot VAT, z tym że zasięg mamy tylko na Brześć i niedaleką okolicę - mówią obsługujący kolejny bialski punkt. Najtańsze urządzenie kosztuje wschodniojęzycznych około 50 dolarów. Wybór opcji zależy już od potrzeb danej osoby. Korzystanie z telefonu ułatwia język rosyjski w menu. To życzenie stawiają wszyscy na pierwszym miejscu. Obcokrajowcy nie mogą zawierać umów abonamentowych. Używają kart. - To najbardziej przychodowa forma sprzedaży dla operatora. Klient płaci z góry, a potem korzysta z połączeń. Poza tym nie ma tych wszystkich formalności. Czysty zysk - podkreśla J. Kukawski. Na intratność robienia interesów z Białorusinami wpływał jeszcze do niedawna inny fakt, a mianowicie ograniczenia połączeń międzynarodowych. Dodatkowe procedury i koszty czekały obywatela, który chciał mieć telefoniczną łączność ze światem. Przyjeżdżał wtedy do naszego kraju po aparat telefonu komórkowego i zostawiał tu gotówkę. Potem wracał po karty. Teraz też chętnie to robią jego rodacy. Tymczasem od miesiąca w niektórych punktach brakuje telefonów. Niedobory wynikają stąd, że wchodzą w życie nowe zasady w dystrybucji towaru i operatorzy zmieniają umowy z odbiorcami. Handlowcy twierdzą, że popyt na te usługi utrzymuje się na stałym poziomie, to znaczy nie maleje i nie wzrasta. Biorąc jednak pod uwagę dużo mniejsze niż w Polsce nasycenie rynku w sąsiednim kraju, istnieje realna szansa na wzrost opłacalności międzynarodowego handlu. Przynajmniej dopóki nie umocni się tamtejsza konkurencja.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama