Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wszystko o powozach

Nie trzeba już jechać aż do Łańcuta, aby obejrzeć wystawę zabytkowych powozów. Od soboty są do zobaczenia w Kozłówce.
Z tej okazji listy gratulacyjne na ręce dyrektora muzeum Krzysztofa Kornackiego nadesłali wicepremierzy RP i ambasadorzy wielu państw. Budynek, w którym mieści się powozownia wzniesiono w XVIII wieku. Zgromadzono tam historyczne pojazdy konne, sanie, ekwipunki podróżne, oporządzenia końskie i akcesoria jeździeckie z XIX i początków XX wieku. Cechuje je niezwykły artyzm z jakim zostały wykonane, wyszukana elegancja i znakomita jakość tworzywa. Lokalną ciekawostką jest wózek lubelski - bryczka z fabryki Stefana Gąsiorowskiego z Lublina. - Powozownię odrestaurowaliśmy siłami własnymi i dzięki sponsorom - mówi dyrektor. - A eksponaty? - Powozy mamy dzięki życzliwości muzeum w Łańcucie, reszta - także rowery i zabytkowy bicykl - ze zbiorów własnych. Goście podziwiali też wspaniale odrestaurowaną kaplicę pałacową z marmurowym ołtarzem będącym kopią wersalskiego. Nadal brak w niej organów. Kiedy będą? - Szczerze mówiąc, nie spieszy się nam - wyjaśnia K. Kornacki. - Taki instrument wymaga klimatyzacji, a jej koszt to 700 zł dziennie. W sytuacji, kiedy nas nie stać na papier toaletowy...? Sobotni piknik był okazją do zlotu starych automobili. Z Motycza przyjechał Jan Milczek bmw z 1934 roku - Pali 9-12 l, ale jeszcze 130 na godzinę jedzie - nie ukrywa dumy właściciel. - Że mały? Kiedyś, przed wojną ludzie byli mniejsi - żartuje. Jest oryginalny, nadwozie aluminiowe na drewnie...

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama