Longin Kowalczyk
Przez jego odejście na wymuszoną emeryturę, od pierwszego maja łukowskie muzeum regionalne straciło wiele.
- 08.05.2002 16:41

Urodził się w 1935 roku w Łukowie, tam skończył liceum i dostał się na Akademię Medyczną. Za odmowę wstąpienia do PZPR i pozostanie po wojnie jego ojca, żołnierza gen. Andersa, w USA został w 1952 roku relegowany ze studiów. W 1959 roku ożenił się a po roku dostał propozycję organizowania muzeum w Łukowie. - Całe zbiory gromadziłem do 1962 roku w moim mieszkaniu. Gdy nie było już miejsca, dostałem kącik w szpitalu. Potem Towarzystwu Przyjaciół Ziemi Łukowskiej udało się wywalczyć nieco miejsca w budynku byłego \"Konwiktu Szaniawskich” - opowiada L. Kowalczyk. Pierwszą wystawę zorganizował w 1961 roku. Trzy lata później zaczął studia zaoczne na Wydziale Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego. Na koncie jego osiągnięć jest zorganizowanie Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej w 1966 roku i udział w organizacji Galerii Rzeźby Ludowej w Domu Kultury w Woli Gułowskiej w 1990 roku. Wydał kilka opracowań dotyczących ludowej twórczości. Zainicjował realizację programu \"Ginące zawody” i szkółki garcarskiej. W 1995 roku dostał nagrodę im. Ludomira Benedyktowicza. Był nauczycielem akademickim siedleckiej WSRP. Jego odejście na emeryturę wymusił na nim jego zwierzchnik - starosta łukowski. Przeciw temu protestował Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Kultury Województwa Lubelskiego. Do starosty zwracali się też przedstawiciele Ministerstwa Kultury z prośbą o ponowne rozważenie decyzji o zwolnieniu tak zasłużonego dyrektora. Wskutek tych interwencji Longin Kowalczyk dostał od starosty obietnicę pozostania w muzeum na pół etatu, ale już nie jako dyrektor. Choć oficjalnego angażu jeszcze nie dostał nadal codziennie przychodzi do pracy.
Reklama












Komentarze