Safari zakończone na dywaniku
Na dywanik do Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych pojechali dziś Adam Borowicz, dyrektor Lubelskiej Regionalnej Kasy Chorych oraz Bożenna Zasada jego zastępca. Będą się tłumaczyć ze sponsorowanego wyjazdu do RPA, za uczestnictwo w którym mogą stracić stanowiska.
- 27.05.2002 21:57
Jeden z uczestników wyjazdu – Seweryn Jurgielaniec, zastępca głównego inspektora sanitarnego kraju, został już zdymisjonowany. W podróży uczestniczyli też dyrektorzy z 14 kas chorych, którzy wzięli na ten czas urlopy wypoczynkowe. Z lubelskiej pojechali dyrektor Adam Borowicz oraz Bożenna Zasada, jego zastępca ds. medycznych. Towarzyszyła im także Marzenna Pomarańska, dyrektor Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. – Były wizyty w szpitalach, spotkania z lekarzami – mówi dyr. Borowicz.
Szkolenie zorganizowała i sponsorowała niemiecka firma GVG, tłumaczona na polski jako Towarzystwo Nauk i Kształtowania Stosunków Ubezpieczeniowych. Pokryła koszty podróży, noclegów, wyżywienia i zwiedzanie niektórych obiektów. Uczestnicy płacili z własnej kieszeni za to, co wykraczało poza program. – Wydałem ok. 1 tys. złotych – mówi Borowicz. – A ja 1,1 tys. złotych – dodaje dyr. Pomarańska.
Dziesięciodniowa wycieczka do RPA, kosztuje 5 tys. zł. – Ale trzeba doliczyć 299 zł za śniadania, 499 zł za obiadokolacje, 250 zł za wizę i 40 dolarów opłaty lotniskowej. W sumie ok. 7 tys. zł – tłumaczy Renata Pokorny z Biura Podróżny Triada w Lublinie.
Ustaliliśmy, że GVG zrzesza reprezentantów kas chorych, naukowców, szpitale, producentów sprzętu medycznego i... przemysłu farmaceutycznego. Uczestnicy zapewniają jednak, że podczas szkolenia nie zauważyli obecności żadnej firmy farmaceutycznej. Może jakieś ulotki, gadżety, prezenty? – Jedyne co dostałam to długopis z notatnikiem z napisem GVG – zapewnia dyr. Pomarańska.
Wyjazd do Afryki wywołał oburzenie parlamentarzystów. – Być może z prawnego punktu widzenia nie ma się do czego przyczepić, ale od strony etycznej nie jest to w porządku – uważa Grzegorz Kurczuk, poseł SLD. – W kapitalizmie nie ma nic za darmo.
UNUZ, któremu kasy chorych podlegają wezwał dyrektorów do siebie. – Dziś będą wyjaśniać sprawę – mówi Małgorzata Woźniak-Jure, rzecznik prasowy UNUZ.
Wystąpię o wyjaśnienia dotyczące wyłącznie dwóch uczestników wyjazdu – pracowników rządowych. Dyrektorzy kas chorych nie są bowiem pracownikami ministerstwa i mogą ich odwołać rady nadzorcze kas chorych.
Poniedziałek – spotkania z przedstawicielami administracji; szkolenie nt. systemu zdrowotnego RPA; wycieczka do Przylądka Dobrej Nadziei.
Wtorek – szkolenie o opiece szpitalnej; wycieczka do winnic Paarl i Stellenbosch.
Środa – personel w służbie zdrowia; wycieczka do Grabow, Caledo, Hermanus.
Czwartek – finansowanie ochrony zdrowia; wyjazd do Franschoek.
Piątek – zwiedzanie Kapsztadu.
Reklama
Komentarze