Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trzeba mieć, żeby wziąć

Rusza program pomocowy dla polskich rolników Sapard. Ale żeby dostać z niego pieniądze, najpierw trzeba wyłożyć własne. Biedni chłopi rezygnują z udziału, a bogaci narzekają na zbyt niski poziom dotacji
– Do tej pory zgłosiły się dwie osoby i po uzyskaniu informacji o zasadach korzystania z unijnych środków zrezygnowały z pobrania wniosku o dotacje dla swoich inwestycji – mówi Kazimierz Świć, kierownik działu analiz w Wojewódzkim Ośrodku Doradztwa Rolniczego Końskowoli. Chodziło o rozwój działalności agroturystycznej oraz modernizację obiektów hodowli trzody chlewnej. – W przypadku agroturystki przeszkodą były zbyt niskie limity dotacji na tego typu działania. Z kolei rolnik, który chciał rozwijać hodowlę, zrezygnował, gdy dowiedział się, że na inwestycję trzeba wydać najpierw własne pieniądze, a dopiero później otrzyma dotację – wyjaśnia kierownik Świć. SAPARD jest programem pomocy finansowej dla krajów starających się o członkostwo w Unii Europejskiej. Chodzi o poprawę sytuacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich, m.in. o wspieranie inwestycji w gospodarstwach rolnych, budowę dróg, wodociągów i modernizację zakładów przetwórstwa rolnego. Dotacja z programu SAPARD może sięgnąć połowy sumy przedsięwzięcia. – Ale określone dla poszczególnych dziedzin limity dotacji są za niskie – twierdzi Henryk Smolarz, który uprawia ok. 50 ha ziemi w Dysie. – Na rozbudowę chlewni mogę dostać około 40 tys. zł, a to zdecydowanie za mało na rozwijanie poważnej hodowli. Wystarczy tylko na jedną stację do automatycznego karmienia 80 loch. A poza tym nie wiadomo, czy po zakończeniu inwestycji w ogóle uzyskam dotację. Główną przeszkodą w ubieganiu się o pieniądze jest brak własnych pieniędzy na zaplanowane przedsięwzięcie. – Przydałby się kombajn, ale skąd na to wziąć pieniądze? Na wsi ledwie wiąże się koniec z końcem – mówi Edward Szafranek, uprawiający ponad 20 ha. – Nie zmienią tego pieniądze z unii, bo i tak ich nie dostaniemy. Urzędnicy twierdzą, że na ocenę programu SAPARD trzeba poczekać. – Rolnicy starają się zorientować, na co najlepiej wziąć dotację. Rozdaliśmy kilkadziesiąt wniosków – mówi Anna Wojtas, zastępca dyrektora Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa delegatury w Lublinie. Zagrożeniem dla programu mogą być krótkie terminy na wykorzystanie środków i skomplikowane procedury. – Jednak fakt, że przygotowanie do dotacji z SAPARDU trwa już trzy lata, jest szansą, że dostaniemy te pieniądze – oceniają pracownicy Urzędu Marszałkowskiego. Łączne fundusze z trzech lat (2000–2002) wynoszą 516 mln euro. W tym tygodniu wpłynie pierwsza transza dla Polski – 85 mln euro. W ARiMR w Lublinie wnioski pobrało 40 rolników indywidualnych, głównie z części północnej województwa (powiaty: parczewski, łukowski i lubartowski) oraz 78 gmin i starostw. Wnioski można składać od 17 lipca do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz do wojewódzkich i powiatowych ośrodków doradztwa rolniczego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama