Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nerwowa złotówka

Znacznie droższa obsługa kredytu zaciągniętego w euro to jeden ze skutków osłabienia kursu złotego. Ale analitycy odradzają nerwowe reakcje.
Powołanie na ministra finansów Grzegorza Kołodki, znanego z polityki pobudzania wzrostu gospodarczego kosztem powiększania deficytu w państwowej kasie sprawiło, że złoty zaczął się osłabiać. W jeszcze większą nerwowość wprawiło go to, że od dnia powołania (5 lipca) nowy szef finansów milczy jak głaz w kwestii swoich planów dotyczących finansów publicznych. Jak rozedrgany kurs złotego w stosunku do dolara i euro, dwóch najważniejszych walut, do których jest porównywany, odbije się na zawartości naszych kieszeni? – Wzrost kursu dolara i euro zbiegł się w czasie ze spadkiem cen gotowych produktów na świecie. To umożliwiło nam utrzymanie cen paliw na niezmienionym poziomie – mówi Jacek Stodółkiewicz, dyrektor ds. marketingu w spółce ORLEN Petroprofit w Niemcach koło Lublina. – W środę benzyny jednak podrożały o 5–10 dolarów za tonę. To, oraz wzrost kursu dolara wymusiło podwyżkę od piątku cen paliw w hurcie o 20 zł za tonę, tzn. w detalu o 2 gr za litr. Jeśli złoty umocni się, a wszystko wskazuje, że tak będzie, zaś dolar osłabnie, paliwa nie powinny dalej drożeć. Najszybciej i najwcześniej skutki osłabienia złotego zauważą ci, którzy zaciągnęli kredyty w dolarach i euro w momencie, gdy były one znacznie tańsze niż dzisiaj. – Jeśli ktoś pożyczył pieniądze na początku roku, kiedy euro kosztowało 3,50 zł, a ratę kredytu płacił wczoraj, gdy jego kurs średni w NBP wynosił 4,11 zł, musiał oddać o 17 proc. więcej – tłumaczy Wiesław Hawrylak, zastępca dyrektora regionalnego Polskiego Towarzystwa Finansowego SA we Wrocławiu, Oddział w Lublinie. Może więc osoby posiadające kredyty w walutach obcych powinny je czym prędzej przewalutować na złotówkowe? – Owszem, jest taka możliwość, ale nie należy tego czynić zbyt pochopnie. Radziłbym zachować spokój przynajmniej przez miesiąc. Zresztą w przypadku finansów w ogóle, w tym także osobistych, pośpiech jest złym doradcą, a wszelkie nerwowe ruchy przynoszą tylko straty. Słabszy przez dłuższy czas złoty to również droższe towary z importu i kupowane za granicą usługi. Ale... – Osoby, które wykupiły wycieczki zagraniczne z terminem wyjazdu w ciągu najbliższych 20 dni, mogą spać spokojnie – mówi Lucjan Bukryj, prezes Biura Podróży i Turystyki Almatur Lublin sp. z o.o. – Mogą stanieć, ale nie mogą zdrożeć, bo zabrania tego ustawa. Analitycy rynków finansowych podkreślają, że krótkotrwałe (kilkudniowe czy nawet kilkutygodniowe) osłabienie złotego – a wszystko wskazuje na to, że z takim mamy do czynienia obecnie – nie wpłynie na ceny towarów sprowadzanych z zagranicy. Handlowcy będą woleli stracić trochę pieniędzy niż odstraszyć klientów wyższymi cenami. Odbiją to sobie w przyszłości. Drogie przez krótki okres dolar i euro nie powinny też zaważyć na inflacji. Niebezpieczne mogą być dla niej dopiero wtedy, gdy tendencja ta będzie długotrwała.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama