Reklama
Wiedział, nie powiedział
Były zastępca naczelnika drogówki w Komendzie Powiatowej Policji w Łęcznej pomógł znajomemu, który pod wpływem alkoholu prowadził autokar. Dzięki temu kierowca nie stracił uprawnień do wykonywania zawodu. Policjantowi zaś grozi nawet do pięciu lat więzienia.
- 16.07.2002 21:44
Akt oskarżenia trafił właśnie do lubelskiego sądu. – W styczniu ubiegłego roku w Jaszczowie policjanci zatrzymali do kontroli kierowcę autosanu Wiesława Z. – relacjonuje Andrzej Wasiak rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Badanie na alkomacie wykazało 0,43 promila alkoholu we krwi. Funkcjonariusze zatrzymali prawo jazdy kierowcy. Dokumentację sprawy przekazali Maciejowi M. zastępcy naczelnika sekcji prewencji i ruchu drogowego w KPP w Łęcznej.
– Wiesław Z. jest moim znajomym. Przyniesie dobrą wódkę. Bądźcie cicho – takie instrukcje według prokuratury miał wydać naczelnik M. swoim podwładnym.
Podczas rozprawy przed Kolegium do Spraw Wykroczeń okazało się, że z policyjnych dokumentów wynika, iż feralnego dnia Wiesław Z. pod wpływem alkoholu prowadził nie autobus, a... seata. Kolegium uznało kierowcę za winnego i zakazało prowadzenia pojazdów na pół roku, ale z wyłączeniem autobusów.
Jak to było możliwe? Okazało się, iż akta sprawy zostały niemal w całości sfałszowane. – Prawdziwe były jedynie wydruki
z pomiaru alkoholu i notatka o niekaralności Wiesława Z. Kto sfałszował akta? Na razie nie wiadomo. Ale Maciej M. wiedział, że materiały są sfałszowane. Mimo to przedstawił je w kolegium. Maciej M. już nie pracuje w policji.
Reklama
Komentarze