Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Konflikt w hotelu

Oflagowany budynek, lista żądań i zapowiedź okupacji – tak zareagowali pracownicy hotelu Victoria na próbę odwołania prezesa. – Prezes jest niekompetentna i będzie zastąpiona – zapowiadają większościowi akcjonariusze spółki.
85 proc. udziałów w hotelu należy do Ryszarda Podkulskiego i Mirosława Misiołka związanych z rzeszowską spółką Europa II. Pozostałe 15 proc. mają pracownicy. – Firma z Rzeszowa to inwestor strategiczny. Miała finansować modernizację. Nie dość, że nie wydała na to ani złotówki, to jeszcze chce wyprowadzić z hotelu pieniądze – twierdzi Edward Kwieciński, szef załadowej „Solidarności”. – To absurd. Po to przejęliśmy hotel, aby w niego inwestować i będziemy to robić – ripostuje Ryszard Podkulski, współudziałowiec spółki Europa II. Hotel Victoria sprywatyzowano w trybie leasingu pracowniczego. Procedura prywatyzacyjna trwała prawie pięć lat. Umowę podpisano 2 stycznia tego roku. Nowi właściciele wpłacili do kasy państwa 20 proc. wynegocjowanej kwoty. Resztę mają spłacić w ciągu 10 lat w kwartalnych ratach (każda po 180 tys. zł). W maju funkcję prezesa objęła Jadwiga Puzowska. – Od początku były problemy. Najpierw chodziło o niezgodne z wynegocjowanym pakietem socjalnym zwolnienia pracowników. Później doszło do próby wyprowadzenia z hotelu pieniędzy przez panów Podkulskiego i Misiołka. Nie zgodziłam się na podpisanie przelewów i wtedy panowie postanowili zastąpić mnie osobą bardziej dyspozycyjną. 15 lipca Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o odwołaniu Puzowskiej. – To osoba niekompetentna. Pomyliliśmy się, powołując ją na prezesa – wyjaśnia Podkulski. Na jej miejsce powołano Zbigniewa Majcherka. – Nie przekażę kluczy nowemu prezesowi. Nie chodzi o to, że się przykleiłam do stołka. Obie uchwały zostały podjęte z naruszeniem prawa – wyjaśnia Puzowska. Puzowską poprali pracownicy. – Zamiana prezesów to sposób na dostanie się do naszej kasy. Jak z niej wypompują pieniądze, to pójdziemy na bruk – mówią. Do lubelskiej prokuratury trafiło zawiadomienie o przestępstwie. Wczoraj pracownicy złożyli też wniosek do sądu o unieważnienie uchwał Rady Nadzorczej. – Podejmiemy wszelkie prawne środki celem obrony firmy – zapewnia Kwieciński. Pierwszy krok to oflagowanie budynku i listy żądań. – Nie wykluczamy okupacji – dodaje Kwieciński. Sytuacją w Victorii zaniepokojona jest lubelska delegatura Ministerstwa Skarbu Państwa. – Spór jest bardzo groźny, może zagrozić realizacji umowy leasingowej. Naszym obowiązkiem jest pilnowanie majątku skarbu państwa. Jeśli uznamy, że jest zagrożony, to umowa prywatyzacyjna zostanie rozwiązana – wyjaśnia Krzysztof Żuk, dyr. delegatury MSP w Lublinie. Rozmowa z Ryszardem Podkulskim, współudziałowcem spółki Europa II Zamierzamy remontować hotel • Konflikt w Victorii... – Jaki konflikt? Doszło do normalnej zmiany prezesa. Takie decyzje może podjąć rada nadzorcza i my ją podjęliśmy. Pani prezes jest osobą niekompetentną, a ja nie będę tolerować anarchii. To oczywiste, że jeśli ktoś nie nadaje się na stanowisko to będzie zmieniony. Takie są prawa rynku. • Pracownicy twierdzą, że współwłaściciele firmy Europa II chcą wyprowadzić z Victorii pieniądze. Czy to prawda? – To absurdalny zarzut. Ja chcę doprowadzić do realizacji umowy, jaką zawarliśmy ze skarbem państwa. Określa ona wielkość i harmonogram nakładów inwestycyjnych, jakie musimy ponieść przy modernizacji hotelu. W tym roku chodzi o wydanie 600 tysięcy złotych. A do tej pory ze względu na nieudolność pani prezes nie wydaliśmy ani złotówki. Jeśli nie wyłożymy pieniędzy skarb państwa nałoży na nas karę w wysokości 100 procent zaplanowanych środków. Przejęliśmy hotel, aby w niego inwestować, a nie wyciągać z Lublina pieniądze. Remont będzie przeprowadzony. Szkoda że straciliśmy kilka miesięcy. Bardzo ważnych, bo w tym czasie w Lublinie pojawiły się dwa nowe hotele. • Pakiet socjalny wynegocjowany przy prywatyzacji gwarantował, że przez trzy lata nie zmieni się poziom zatrudnienia. Tymczasem doszło już do zwolnień. Czy będą kolejne? – Pracownicy nie powinni się czuć zagrożeni. Mogą nastąpić przesunięcia na stanowiskach. Ludzie niekompetentni muszą zostać zastąpieni fachowcami. • Czy obecna sytuacja w spółce nie zagrozi przyszłości hotelu? – Nie. Trzeba wymienić prezesa i wszystko będzie dobrze. Mamy już taką osobę. Do tej pory nie nastąpiły żadne zmiany. To wina pani prezes, która przez kilka miesięcy dreptała w miejscu i nie zrobiła nic, aby doprowadzić do rozpoczęcia remontu. Rozmawiał Artur Jurkowski Rozmowa z Jadwigą Puzowską, prezesem hotelu Victoria Chcieli wyprowadzić pieniądze • Większościowi akcjonariusze spółki chcą odwołać panią ze stanowiska prezesa. Zarzucają pani niekompetencję, obarczają opóźnieniem w rozpoczęciu remontu hotelu. Czy to trafione zarzuty? – Nie. Prezesem zostałam dwa miesiące temu i uważam, że zrobiłam w tym czasie bardzo dużo. To, że nie zaczęliśmy jeszcze remontu, nie obarcza mojego konta. Winę za opóźnienie ponoszą panowie Podkulski i Misiołek. Prace przy opracowaniu projektu modernizacji rozpoczęły się w kwietniu. To niełatwe zadanie, wymagające wielu konsultacji, na które obaj panowie nigdy nie mieli zzasu. Obarczanie mnie winą za opóźnienia jest śmieszne. • Czy te zarzuty to rzeczywisty powód pani odwołania? – Głównym powodem, choć nie wyjawianym przez obu panów, jest mój sprzeciw na wyprowadzenie z hotelu bardzo poważnych kwot pieniędzy. Próby takie były podejmowane dwukrotnie. 8 lipca chodziło o przelanie z rachunku hotelu prawie miliona złotych, kilka dni później ponowiono próbę wyprowadzenia 650 tysięcy złotych. W obu przypadkach odmówiłam podpisania przelewów. • Jakie byłby konsekwencje wyprowadzenia tych pieniędzy? – Oznaczałoby to wyzerowanie naszego konta. Nie byłoby pieniędzy na wypłaty dla pracowników. Nie byłoby z czego zapłacić podatku od nieruchomości. Najgorsze jednak byłoby niezapłacenie raty kapitałowej dla skarbu państwa za użytkowanie hotelu. Przy utracie przez nas środków finansowych skarb państwa mógłby rozwiązać z nami umowę użytkowania obiektu. 68 osób straciłoby pracę. • Uchwały Rady Nadzorczej odwołujące panią oraz powołujące nowego prezesa pracownicy zaskarżyli do sądu. Dlaczego? – Rad Nadzorcza liczy trzy osoby. Jednym jest nasz reprezentant, który o zgromadzeniu nie został poinformowany. Choć w protokóle napisano, że otrzymał powiadomienie i usprawiedliwił swoją nieobecność. • Dalej będzie pani prezesem... – Raczej nie, jestem na straconej pozycji. Na kolejnym zgromadzeniu zostanę zapewne odwołana. Wystarczy do tego zwykła większość głosów a tę mają panowie Podkulski i Misiołek. Po raz drugi nie popełnią oni błędów proceduralnych, które zapewne tym razem wynikały z pośpiechu. Rozmawiał Artur Jurkowski

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama