Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czekają na pobory

Lubelski oddział Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych potrzebuje w tej chwili na wypłaty ok. 7 mln zł. Chodzi o realizację 45 wniosków, które obejmują roszczenia 1,1 tys. zwolnionych pracowników.
– Ostatnią wypłatę dostałem w styczniu. Zakład upadł a fundusz gwarancyjny nie ma pieniędzy. To koszmar – mówi Józef Wach, były pracownik lubelskiego DDS-Serwis. Jeszcze rok temu zwalniani z upadających firm pracownicy dostawali „od ręki” zaległe świadczenia z funduszu. – Teraz miesiącami muszą czekać na zaległe pobory i odprawy – tłumaczy Andrzej Chrząstowski, szef Solidarności w upadłym Daewoo Motor Polska. Okres oczekiwania na wypłaty z funduszu sięga już ponad 3 miesięcy. – I ten termin ze względu na lawinowo rosnącą liczbę ogłaszanych upadłości może się wydłużać – zastrzega Marian Domagała, kierownik lubelskiego biura FGŚP. Powód? Funduszowi brakuje pieniędzy. We wrześniu ub. r. stracił nawet płynność finansową. Przez dwa miesiące wypłaty nie były realizowane. – To pieniądze, które się nam należą. Chcemy tylko tego co nasze – podkreśla Józef Wach. Lawinowo rośnie liczba upadających zakładów. – Do końca czerwca wpłynęło już 121 wniosków – mówi Elżbieta Jakubiec, kierownik sekcji ds. układów i upadłości przy VIII wydziale gospodarczym Rejonowego Sądu w Lublinie. – To skutki recesji. Upadłości obejmują firmy praktycznie wszystkich branż, najwięcej wniosków składają ostatnio firmy budowlane. Upadły m.in. poniatowska Eda, lubelskie Daewoo Motor Polska, lubelska Przemysłówka, czy łukowski Łuk-Bud. – A upadek dużej spółki-matki pociąga ogłoszenie upadłości kilku spółek-córek lub jak w przypadku branży budowlanej firm będących podwykonawcami – dodaje Jakubiec.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama