Oddajcie nasze pieniądze
Mieliśmy dostać pieniądze do końca sierpnia. Wszyscy nas zwodzą i okłamują - żali się Ewa Kowalczyk, uczestniczka wczorajszej pikiety byłych pracowników DDS-Serwis przed Lubelskim Urzędem Wojewódzkim. Z ujawnionego wczoraj przez NIK raportu wynika, że przyczynami upadłości Daewoo Motor Polska było niewypełnienie swoich obowiązków przez inwestora strategicznego oraz niegospodarność zarządu spółki. Sprawa trafiła do prokuratury
- 05.09.2002 20:30
Przed budynkiem LUW zgromadziło się wczoraj ok. 40 byłych pracowników DDS-Serwis, spółki córki Daewoo Motor Polska. - Musimy sobie sami pomagać. Nikt nami się nie interesuje. Będziemy przychodzić do wojewody dopóki nie dostaniemy swoich pieniędzy. Nie chodzi o jałmużnę, ale o zarobione przez nas uczciwą pracą pieniądze - mówiła Ewa Kowalczyk, była pracownica DDS-Serwis.
- W Fabryce Samochodów przepracowałem 38 lat. Z czego w DDS ostatnie trzy lata. Od pół roku nie mogę odzyskać moich pieniędzy. Firma zalega mi ponad 7 tysięcy zł - dodaje Tadeusz Kubik.
Bój o pieniądze pracownicy DDS Serwis rozpoczęli w lipcu. Wtedy po raz pierwszy znaleźli się u wojewody. Chodziło o 1,7 mln zł na zaległe wypłaty dla ok. 230 zwolnionych pracowników. Wojewoda obiecał pomoc. W Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych zapewniano, że pieniądze pojawią się w sierpniu.
- Zrobiłem co mogłem, ale fundusz podlega nie mnie - tłumaczył wczoraj podczas rozmowy z pikietującymi wojewoda Andrzej Kurowski.
W sierpniu pracownicy DDS-Serwis dostali część pieniędzy. Chodziło o ok. 600 tys. zł. - Dostałam zaległe pobory, ok. tysiąca złotych. Starczyło na oddanie części długów. Do odzyskania mam jeszcze 4 tysiące złotych. I nie wiem, kiedy je dostanę - dodaje Kowalczyk.
Marian Domagała, kierownik lubelskiego biura Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych twierdzi, że wypłata pieniędzy uzależniona jest od kondycji finansowej FGŚP. - Dzisiaj na konto powinno wpłynąć 153 tys. zł - zapewnia. - Być może już w poniedziałek wypłacimy je 28 pracownikom. Reszta pieniędzy powinna wpłynąć po uzyskaniu kredytu zaciągniętego przez fundusz. Akceptację musi jednak wyrazić minister Kołodko.
Spółki córki DMP splajtowały z powodu upadłości spółki-matki jesienią 2001 r. - Spółki koncernu Daewoo nie wykonały zobowiązań inwestycyjnych i kapitałowych wobec Daewoo Motor Poland sp. z o.o. co w połączeniu z innymi działaniami niekorzystnymi dla spółki przyczyniło się do jej upadłości - czytamy w ogłoszonym wczoraj raporcie NIK na temat prywatyzacji m.in. Fabryki Samochodów w Lublinie.
Zarzuty dotyczą m.in. nie zrealizowanych planów budowy zakładu produkującego 100 tys. samochodów dostawczych LD-100. Władze DMP nie zapewniły właściwych źródeł finansowania inwestycji i były one zbyt skąpe. A realizacja samego projektu przyniosła wielomilionowe straty.
Nie nastąpiło też deklarowane podwyższenie kapitału DMP, co spowodowało konieczność zaciągnięcia kredytów. Spłata samych odsetek pochłonęła w latach 1997-2001 kwotę 7,9 mln zł.
NIK miała również zastrzeżenia do zarządu DMP. Zarzuciła mu niegospodarność, np. DMP ponosiło koszty składowania maszyn i urządzeń niepolskich spółek koncernu Daewoo działających poza granicami Polski (ponad milion zł). Prokuratura na wniosek NIK prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Ja nie zarządzam Funduszem Gwarantowanych Świadczeń. Ale podjąłem tam interwencję, by zaspokoić całość roszczeń byłych pracowników. Tylko dla DDS-Serwis potrzeba prawie 1 mln zł. FGŚ musi wziąć na ten cel kredyt, a to ustawa umożliwia mu dopiero od 10 dni; lub zebrać pieniądze
z innych zakładów. Dokumenty o pożyczkę zostały już złożone. Nic nie wiem na temat kontroli NIK w DMP.
Reklama













Komentarze