Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ciernista droga do pieniędzy

Sapard to ryba pływająca w mętnej wodzie. A ja zamiast wędki dostałem do ręki sękaty kij - żali się Ryszard Kowalik, sadownik z Branicy Radzyńskiej
Unijny program pomocy dla obszarów wiejskich Sapard ruszył w Polsce z dwuletnim poślizgiem w lipcu tego roku. - Widziałem w nim szansę na uzyskanie pieniędzy na uruchomienie komory chłodniczej. To był dla mnie ostatni moment. Za kilka miesięcy skończę pięćdziesiąt lat i nie będę spełniał kryteriów - mówi pan Ryszard. Szansa na 50 tysięcy złotych Sadownik ma prawie dziewięciohektarowe gospodarstwo w Branicy Radzyńskiej. Siedem hektarów zajmują sady, głównie jabłonie. - Od dawna przymierzam się do wyposażenie jednego z pomieszczeń w komorę chłodniczą do przechowywania owoców. Budynek już stoi. Chodziło tylko o zainstalowanie specjalnych urządzeń - wyjaśnia Kowalik. Inwestycja miała kosztować 117 tys. zł. - Z Sapard mogłem dostać maksymalnie 50 tys. zł. Na początku pracownicy agencji nie widzieli problemu w tym, że budynek nie jest w całości ukończony. Zacząłem zbierać dokumenty - dodaje Kowalik. W sumie potrzebnych było kilkanaście różnego typu zaświadczeń. - Straciłem na to co najmniej dwa tygodnie w różnych instytucjach i wydałem około 2,5 tysiąca złotych, żeby wszystko zebrać i opracować - opisuje Kowalik. - Większość zaświadczeń ma określony termin ważności. Gdybym w normalnym trybie zdobywał wszystkie, to te pierwsze straciłyby już ważność, a nie zebrałbym nawet połowy potrzebnych dokumentów. Udało się dzięki znajomościom. - Tylko po co musiałem dostarczać odpis dowodu osobistego, czy nie wystarczyłoby ksero - irytuje się pan Ryszard. To nie był koniec zmagań z biurokratyczną maszyną. - Wróciła sprawa nie dokończonego budynku. Usłyszałem, że dopóki nie będzie skończony, nie mogę ubiegać się o pomoc. Dlaczego? Bo nie było oczywiste, czy pieniądze pójdą na dokończenie budowy czy na komorę chłodniczą - relacjonuje Kowalik. Tyle że wcześniej urzędnicy nie widzieli problemu w tym, że budynek jest nie dokończony. Budowa musi być zakończona - Jeśli projekt polega na zainstalowaniu w wybudowanym już budynku gospodarczym urządzeń potrzebnych np. do hodowli to oczywiście można wystąpić o przyznanie środków. Fakt, że budynek powstał wcześniej nie ma tu znaczenia i nie przekreśla możliwości uzyskania pomocy pod warunkiem, że budowa została zakończona - twierdzi Piotr Łysoń, z-ca dyr. Departamentu Pomocy i Funduszy Strukturalnych Ministerstwa Rolnictwa. Niech ludzie nie gadają 28 sierpnia pan Ryszard został powiadomiony o konieczności uzupełnienia dokumentacji swojego wniosku. Miał na to czas do 2 września. - I zebrałem je. Tylko że już nie chciałem tych pieniędzy z unii i nie zawiozłem dokumentów do agencji - dodaje. - Rozumiem, że procedura musi być trudna, ale nie w taki sposób. To te głupie komplikacje, które pojawiały się na każdym kroku zniechęciły mnie do Sapard. Komora chłodnicza będzie gotowa za dwa, trzy tygodnie. - Dam sobie radę - zapewnia Kowalik. - Gdyby inwestycja była robiona przy pomocy programu Sapard musiałbym z rozpoczęciem budowy poczekać do grudnia. Taki termin ustaliła wcześniej na podpisanie wniosku agencja. Pan Ryszard do grudnia czekać nie mógł. - Komora chłodnicza jest mi potrzebna do zaraz. Muszę mieć gdzie przechować owoce - wyjaśnia Kowalik. - Za ich przetransportowanie do innych chłodni i składowanie zapłaciłbym około 20 tys. zł. I jeśli z Sapardu dostałbym mniej niż 50 tys., a to jest kwota maksymalna przy takich inwestycjach, to mogłoby się okazać, że do tej pomocy dopłaciłem. Zrezygnowałem. Niech ludzie w powiecie nie gadają, że Kowalik dostał coś za darmo. Pieniądze wrócą do Brukseli? - Nikt, kto skończył osiem klas, nie poradzi sobie z wypełnieniem wniosku. Choć wielu podobnie jak ja będzie próbować - twierdzi Kowalik. - Te pieniądze przyszły z Brukseli i mają tam nienaruszone wrócić. Dotychczas rząd polski podpisał z Komisją Europejską dwie roczne umowy na łączną kwotę 246,627 mln euro. - Spodziewamy się, że w całym okresie funkcjonowania programu Sapard (lata 2000-2006 - red.) z pomocy skorzysta 17,5 tys. rolników - dodaje Łysoń.- Aby wykorzystać środki przeznaczone na lata 2000-2001 musi wpłynąć ok. 5 tys. wniosków od rolników indywidualnych. Na razie jest ich w całym kraju 79. - Ale ich liczba z tygodnia na tydzień coraz szybciej rośnie - dodaje Łysoń. - Mieliśmy liczne sygnały, że procedura związana z ubieganiem się o środki z Sapard jest zbyt skomplikowana. Ale bardzo mała liczba wniosków jaka wpłynęła do tej pory wynika do pewnego stopnia z kalendarza prac w rolnictwie. Ze względu na nasilenie prac rolnicy nie mieli po prostu czasu na przygotowanie dokumentacji. Lubelszczyzna na pomoc przy inwestycjach w gospodarstwach indywidualnych teraz dostanie z Sapard 3,29 mln euro. Rolnicy mogą składać wnioski do wyczerpania środków. 30 różnych załączników, w większości płatnych. 10 załączników dotyczy identyfikacji wnioskodawcy. Na przykład notarialnego odpisu z dowodu osobistego oraz potwierdzenia wykształcenia i stażu pracy. Kolejne trzy potwierdzają posiadanie konta bankowego, promesy i środków finansowych. Dalsze opisują aspekty prawne prowadzonej działalności: konieczne są między innymi wyciągi z ksiąg wieczystych. Pojawia się konieczność potwierdzenia jakości wody w gospodarstwie (zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia), a także szczegółowych informacji o planowanym przedsięwzięciu, które liczą aż 45 stron i wymagają nowych załączników.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama