Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co z nami będzie

Z ziejącego ogniem domu uciekli w tym, w czym spali. Skakali przez okna. Wybuch butli z gazem zmiótł to, co zostało.
Co z nami będzie
- Jakby się żona nie obudziła, to nie wiem, co by było - mówi Roman Kuczeruk. Gmina ma już zastępcze mieszkanie dla rodziny. Ale oprócz ścian nic w nim nie ma. Kuczerukowie nie mogą się otrząsnąć po tym, co stało się w nocy z wtorku na środę. W dwuizbowym mieszkaniu spało piętnaście osób, rodzice i trzynaścioro dzieci. Najmłodsze bliźniaki mają po 2 latka (w rodzinie są w sumie cztery pary bliźniaków). - Otworzyłem drzwi do sieni, a wtedy do mieszkania poszedł cug. Chciałem odciąć przewód od butli, ale nie mogłem znaleźć noża. Żona złapała najmłodsze dzieci, Michała i Kasię, i wyniosła je na dwór. Starsze same wyskakiwały przez okna. Ja też wyskoczyłem, złapałem trochę powietrza i przez okno wszedłem po ostatnie dziecko, 9-letniego Łukasza. Później wystrzeliła butla. - Dom stanął w płomieniach w jednej chwili - opowiada jedna z sąsiadek. - Przygotowaliśmy wiadra z wodą, ale wokół było tak gorąco, że nie można było podejść. W akcji gaszenia pożaru wzięły udział cztery jednostki straży pożarnej. Wszystko wskazuje na to, że doszło do niego w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej. Straty oszacowano na 52 tys. zł. Mieszkanie nie było ubezpieczone. - Wszystko poszło z dymem - mówi Jolanta Kuczeruk. - Nie został nam ani jeden dokument. Nie wiem, jak to teraz będzie. - Nie zostawimy ich samych sobie - zapewnia Bogdan Łuciak, sołtys Horyszowa Ruskiego. - Idzie zima, muszą mieć jakiś dach nad głową. Wczoraj gmina znalazła dla pogorzelców lokal zastępczy. - Mamy nadzieję, że Kuczerukowie zdążą urządzić się na nowym miejscu przed nadejściem zimy - mówi Aniela Ferenszkiewicz, dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Miączynie. - Mieszkanie trzeba wyremontować i wstawić do niego meble. Pieniądze na to mają pochodzić ze zbiórek. Pierwszą instytucją, od której rodzina otrzymała pomoc, był Ośrodek Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Zamościu, gdzie leczona jest jedna z ich córek. Cały czas prowadzona jest tam zbiórka ubrań. Otworzono także konto, na które można przekazywać pieniądze dla pogorzelców. Pomógł również Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. PCK ma dostarczyć łóżka polowe i śpiwory, a szkoły - książki. Przydałyby się też ciepłe ubrania, środki czystości, meble i przybory szkolne. Leszek Wójtowicz Ernest Makowski

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama