Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pieniądze w szpitalu dla niektórych

Ordynatorzy, ich zastępcy i kierownicy pobierają od dwóch miesięcy premie wynoszące nawet tysiąc złotych. A dwaj wicedyrektorzy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej otrzymują wysokie dodatki motywacyjne. Pielęgniarki nie otrzymały natomiast swoich 203 zł.
Pieniądze sa dla kadry kierowniczej, czyli 15 ordynatorów, ich zastępców, kierowników innych komórek oraz dla wybranych pracowników z oddziałów, którzy zaoszczędzili np. na materiałach w danym miesiącu. – Określona kwota trafia na oddział i ordynator decyduje, komu dać pieniądze. Średnio jest to tysiąc złotych. Nie wiem dokładnie, jak są rozdzielane, dostają chyba zastępcy i siostry oddziałowe – mówi niepewnie Henryk Konon, dyrektor WSzS. Sam dyrektor przyznaje, że nie pobiera premii. Zarabia cztery średnie krajowe. Jego dwaj zastępcy otrzymują, w zależności od miesiąca, od 1 do 1,5 tysiąca złotych w ramach motywacji. Zadłużenie szpitala wynosi 12 milionów złotych. – Oszczędza się na wszystkim, głównie na badaniach hospitalizowanych pacjentów i podawanych im lekarstwach, ale nie na zarobkach kadry kierowniczej – mówią pielęgniarki. – Zdecydowaliśmy, że trzeba dobrze zapłacić tym, od których zależy byt szpitala, czyli osobom zarządzającym, bo inaczej sobie pójdą – wyjaśnia dyrektor Konon. Ten tok myślenia nie przekonuje najmniej zarabiających. Są zbulwersowani. O wypłatach słynnych 203 złotych ani jakichkolwiek podwyżek nie mają co marzyć. Kierownictwo placówki uzasadnia, że nie przewidziano na ten cel pieniędzy w kontrakcie z kasą chorych. 300 pozwów od pielęgniarek i położnych czeka w wydziale pracy Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej na rozpatrzenie. – Płacy zasadniczej wychodzi mi pięćset złotych, szpital dokłada do najniższej krajowej, nie opłaca się pracować dodatkowo w noce i w dni świąteczne, bo na to samo wychodzi – słyszymy od jednego z pracowników. Inny, z 25-letnim stażem dostaje na rękę 740 złotych, łącznie ze wszystkimi składnikami poborów. Pielęgniarki myślą o proteście. – Pielęgniarki i położne są zniechęcone. Nie docenia się ich pracy – mówi Joanna Głowacka, szefowa organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, skupiającego 300 członków. Nie wiadomo, czy protest poprze Związek Zawodowy Pracowników Ochrony Zdrowia. Nie wiedział, że istnieją w placówce dwa rodzaje premii. – Muszę zapoznać się z sytuacją, bo pierwsze o tym słyszę, ale jeżeli informacje się potwierdzą, zajmiemy stanowisko – zapewnia Janusz Połuszański, szef organizacji w bialskim szpitalu. • To źle, że związki zawodowe nie uczestniczą w podziale środków w zakładzie. Byt szpitala zależy nie tylko od środowiska lekarskiego. Zaskakuje mnie takie rozumowanie dyrekcji. Pacjenci z danego terenu nie pojadą przecież leczyć się do Warszawy. A ci, co stoją przy łóżkach i pielęgnują chorych, też są niezbędni. To cały łańcuch zależności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama