Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

\"Mały rycerz” najlepszy w pościgu

Michał Gryglas z Komarna zdobył lisią kitę w 23. Biegu Hubertusowym rozegranym w Kostomłotach nad Bugiem. Trzynastolatek o imieniu i posturze \"małego rycerza” (Wołodyjowskiego) zachwycił wszystkich brawurową jazdą i konsekwentną walką o jeździeckie trofeum.
Zwycięzca dosiadał siwego araba Gigolo wyhodowanego przez Eugeniusza Kuprysia, gospodarza święta koniarzy i myśliwych w Kostomłotach. W tym roku ścigało się tam ponad dwudziestu jeźdźców. Jak zwykle gonitwę poprzedziła prezentacja wierzchowców. Głos zabrali tradycyjnie dwaj artyści malarze znani z końskiej tematyki. - Życzę wam, abyście w moim wieku trzymali się w siodle tak jak ja - powiedział 83-letni profesor Ludwik Maciąg, któremu humor dopisuje na równi z kondycją. Po czym udowodnił, że wciąż jeździ znakomicie, jak na kawalerzystę z kampanii wrześniowej przystało. Jego uczeń z warszawskiej ASP Maciej Falkiewicz zgodnie z kilkuletnim zwyczajem podlaskich hubertusowskich gonitw po raz kolejny wystąpił w roli uciekającego lisa - z kitą przypiętą do rękawa szlacheckiego kontusza. W zastępie ścigających znalazł się nieoczekiwanie miejscowy pies, wabiacy się Wiktor, który nie dał się pozbawić przyjemności \"polowania”. Za to chętnie zrezygnował z niej jeden z wierzchowców. Zrzuciwszy doświadczonego jeźdźca, młody koń pogalopował w kierunku granicy państwa. Na Białoruś się nie przedostał. Niesfornego rumaka szybko przyprowadzono z powrotem. Jednak ani ten incydent, ani brak słonecznej pogody nie przeszkodziły bawić się do wieczora licznie zgromadzonym uczestnikom biegu myśliwskiego, gościom i sympatykom z różnych stron Polski. Ognisko płonęło mimo deszczu, biesiadne śpiewy, śmiech i rozmowy rozlegały się spod parasoli, a gorący bigos i pieczone prosię doczekały się należytego uznania.•

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama