Reklama
Burza o prezydenckie pobory
Nietypowa, doraźna koalicja młodych radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ligi Polskich Rodzin powstała wczoraj na sesji Rady Miasta w Białej Podlaskiej podczas próby ograniczenia wynagrodzenia bialskiego prezydenta.
- 10.12.2002 15:35
Nie zdołała ona jednak przeciwstawić się większości, która przyjęła uchwałę, aby łączne zarobki prezydenta wyniosły 10 163 zł (brutto).
Na początku sesji radny Waldemar Woźniak (LPR) bezskutecznie chciał wyeliminować sprawę poborów z obrad. Kiedy przewodniczący rady Jerzy Sadowski w uzasadnieniu projektu uchwały podkreślił, że chodzi o utrzymanie wynagrodzenia prezydenta miasta na dotychczasowym poziomie (z przywróceniem funkcjonującego do września dodatku specjalnego w wysokości 2556 zł), W. Woźniak zaczął apelować, aby \"zejść na Ziemię z Księżyca”, gdyż obecnie tak duże pieniądze bulwersują ludzi.
Wspierający prezydenta radni Mirosław Radecki oraz Józef Bergier bronili proponowanych stawek wskazując, że w mieście A. Czapski odpowiada za sprawy gminne i grodzkie. Drugi z nich przypominał, że wcześniej SLD popierał podobne wynagrodzenie prezydenta. Radykalni radni SLD Marcin Kochnio i Grzegorz Jóźwik jednak twierdzili, że zaproponowane pobory mera zostały ustanowione na najwyższym pułapie. Większym od Łodzi i Zamościa, a w przypadku dobrej pracy prezydenta nie będzie w przyszłości szans nagrodzenia go za osiągnięcia.
Głosowanie imienne nie przyniosło rozstrzygnięcia. Ośmiu radnych (tyleż było przeciwnych) opowiedziało się za wnioskiem M. Kochnio o wykreślenie z uchwały dodatku specjalnego. Część radnych LPR i SLD wstrzymała się od głosu. Wreszcie większość (9 radnych) przyjęła uchwałę o proponowanym wynagrodzeniu. Podczas głosowania nad zmianą statutu rada przyjęła - niechcianą przez prezydenta propozycję - aby przy zatrudnianiu i zwalnianiu naczelników wydziałów UM zasięgać opinii odpowiedniej komisji samorządu.
Reklama












Komentarze