Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bez herbatki, a siusiu na dwór

Dymiące piece, nieszczelne okna, ubikacje na zewnątrz, brak gorącego posiłku. Na Podlasiu są szkoły, gdzie w takich warunkach po kilka godzin dziennie przebywają dzieci
- Kaflowe piece na ile mogą, na tyle grzeją. Najgorzej jest w poniedziałek po wolnej sobocie i niedzieli. Przy takich mrozach, jak ostatnio, w szkole nie ma więcej niż czternaście, piętnaście stopni - mówi Robert Sławiński, nauczyciel ze Szkoły Podstawowej w Jaźwinach. Około trzydziestu uczniów i ich pedagodzy muszą też korzystać z ubikacji usytuowanych na zewnątrz. W budynku od roku jest wprawdzie woda bieżąca, ale jej zużycie ogranicza brak szamba. Gmina Biała Podlaska nie zamierza inwestować w placówkę, wiedząc że ta za kilka lat przestanie istnieć z przyczyny niżu demograficznego. - Koszt powiększa zatrudnianie palacza w sezonie. Instalacja centralnego ogrzewania więcej by pochłonęła niż zapas opału na zimę. To się nie opłaca - słyszymy w Samorządowo-Administracyjnej Placówce Oświatowej. Pozostałych jedenaście szkół w tej gminie posiada orzewanie na węgiel, olej i gaz. Dzięki dobrze uszczelnionym oknom dużo cieplej mają dzieci z bialskiej siódemki. Jednak z opałem jest tam krucho. Wystarczy go tylko do świąt. Z kolei budynki Zespołu Szkół Ogólnokształcących przy ulicy Leszczynowej utrzymywałyby wewnątrz wyższą temperaturę, gdyby stolarka okienna znajdowała się w lepszym stanie. Okna czekają na wymianę, a uczniowie na tym cierpią. - Placówki filialne w Droblinie i Nosowie mają ubikacje na zewnątrz. Uczęszczają do nich dzieci miejscowe i niedługo tam przebywają, więc nie wszystkie chcą korzystać z toalety - twierdzi Marian Tomkowicz, wójt Leśnej Podlaskiej. W tych małych szkołach a także w podobnej w Ossówce uczniowie nie otrzymują nic gorącego, ale przynajmniej nie muszą dojeżdżać. Niekomfortowo czuje się na pewno młodzież mieszkająca w internacie przy Zespole Szkół w Janowie Podlaskim. Stołówka mieści się tam w innym budynku, więc trzy razy dziennie trzeba chodzić na posiłki w ciepłych okryciach. • Jolanta Kasprzak, rzecznik lubelskiego Kuratora Oświaty: - Dyrektor szkoły decyduje o odwołaniu lekcji, jeżeli placówka nie może zapewnić w klasach temperatury wyższej niż 15 stopni. Zgłasza ten fakt szefowi samorządu i informuje kuratorium. Podobnie gdy warunki atmosferyczne uniemożliwiają dowóz uczniów. Przepisy nie mówią, na jak długi okres można zawiesić zajęcia. O tym, czy lekcje muszą być odpracowane, decyduje organ prowadzący, który płaci pensje nauczycielom. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama