Pyrrusowe zwycięstwo
Chociaż Witold Kowalczyk w efektowny sposób został w pierwszej turze wybrany burmistrzem, to obecnie już żałuje swojej decyzji. Odszedł bowiem ze stanowiska prezesa dobrze prosperującej radzyńskiej Spółdzielni Inwalidów i napotkał na gąszcz problemów w Urzędzie Miejskim.
- 17.12.2002 16:48
Poprzedni burmistrz Józef Korulczyk powiedział nam, że zdumiewa go bezczynność następcy. - Zawalił już niejedną transakcję. Nie doszła do skutku przygotowywana przeze mnie wymiana nieruchomości miasta z PSS. Spółdzielnia miała dopłacać do kasy miasta 1,2 mln zł. Nikt z urzędu nie pojechał też na rozprawę sądową ze wspólnotą gruntową. Nazbyt szybko zapadł zatem wyrok niekorzystny dla miasta. Do 16 grudnia miała zostać przygotowana lokalizacja sali gimnastycznej wymagająca zgody konserwatora. Czy ogrom problemów nie przerósł debiutującego na stanowisku burmistrza? Tak się dzieje, jak wyborcy chcieli mieć tańszego burmistrza (obiecywał pobieranie mniejszego wynagrodzenia), a nie najlepszego - atakuje Józef Korulczyk.
Witold Kowalczyk nie kryje rozczarowania i nawet przygnębienia. Zamartwia się o radzyńską kasę. Ostatnio wyrok sądu podważył wybór 4 radnych, co oznacza niemożliwość zwołania w najbliższym czasie sesji budżetowej.Co do wymiany nieruchomości z PSS, burmistrz wyjaśnia, że nie wiedział o wycofaniu się kontrahentów. Przyznaje, że zaocznie zapadł wyrok w sprawie sporu ze wspólnotą, lecz miasto zgłosiło sprzeciw i wystąpi z apelacją.
- Każdemu idzie dobrze jak działa za pożyczone. Teraz muszę oddłużyć miasto. To ja ponoszę konsekwencje poprzednich decyzji. Drugi raz już bym nie startował w wyborach na burmistrza - wyznaje nam Witold Kowalczyk. Na razie pracuje bez zastępcy.
W Radzyniu Podlaskim poniosła się pogłoska jakoby W. Kowalczyk zamierzał odejść ze stanowiska burmistrza. On sam zaprzeczył temu. Józef Korulczyk zaś odpoczywa na trzymiesięcznym urlopie po kierowaniu miastem i zamierza powrócić do LO, skąd przez ponad 4 laty został oddelegowany.
Reklama












Komentarze