Zbigniew Demianiuk
Oddał ponad 56 litrów krwi dla ratowania zdrowia nieznanych sobie ludzi w ciągu ostatnich trzydziestu dwóch lat życia.
- 17.12.2002 16:57
Pierwszy raz zrobił to jako 19-latek, stając na komisję wojskową. Od tego czasu regularnie odwiedza stację krwiodawczą. Robi to też trójka spośród czworga dorosłych dzieci Zigniewa Demianiuka. Krwiodawca mieszka wraz z rodziną w Kijowcu. Tam przepracował wiele lat jako oborowy w gospodarstwie prowadzonym przez Stadninę Koni Janów Podlaski. - Za dobrą pracę dostałem przydział na dziewięćdziesięciometrowe mieszkanie w służbowym bloku. Potem musiałem je wykupić. Teraz jestem na rencie i choroba kręgosłupa nie pozwala mi dorabiać - mówi skromnie krwiodawca odznaczony niedawno przez prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi za dzielenie się darem życia z potrzebującymi. Działa też aktywnie w Klubie Krwiodawców PCK.
Pięcioro wnucząt nie pozwala się nudzić 52-letniemu dziadkowi. Dodatkowe pasje Z. Demianiuka to hodowanie gołębi pocztowych i owczarków niemieckich. - Zamierzam oddawać krew, dopóki tylko będę mógł. Widziałem w życiu ludzi bardzo cierpiących. Po prostu chcę pomagać - odpowiada krótko.
Reklama












Komentarze