Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spółka nie do wykoszenia

Rolnicy ze wsi Jabłoń zwrócili się do nas z protestem adresowanym też do starosty parczewskiego w sprawie konieczności rozwiązania miejscowej konserwacyjnej spółki wodnej.
Krzysztof Kaczan podkreśla, że ludzie są oburzeni na fatalną jakość pracy osób zatrudnionych w KSW. - Rowy są koszone chyba tylko na łąkach należących do delegatów, a na terenach należących do pozostałych rolników nie. Zarastają krzewami. Gdy jest susza, łąki nie są nawadniane. Tam, gdzie podjęto prace, są one wykonywane pobieżnie - argumentuje Krzysztof Kaczan. Już w grudniu 2002 roku podczas zebrania wiejskiego 33 rolników podjęło uchwałę o odłączeniu się wsi Jabłoń-Wantopol ze spółki z 1 stycznia 2003 roku. Następnie Zarząd KSW zobowiązał się do przeprowadzenia sondażu, w którym na 351 wypowiadających się członków aż 294 było przeciwnych dalszemu utrzymywaniu spółki. Jej istnienie poparło 57. Na walnym zgromadzeniu przedstawicieli spółki 30 kwietnia większość delegatów jednak przeciwstawiła się wnioskowi o likwidacji. Tylko 6 delegatów głosowało za rozwiązaniem KSW. Obecnie wielu rolników protestujących przeciwko decyzjom tego zgromadzenia stwierdziło, że delegaci nie zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Wezwali zatem zarząd KSW do samorozwiązania się. Parczewski starosta Adam Czarnacki powiedział, że trudno samorządowi powiatowemu ingerować w wewnętrzne sprawy spółki. Zaznaczył jednak, że członkowie KSW mogą ponownie zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie i zająć się likwidacją. Wiesław Rudko, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Parczewie poinformował nas, że już w większości gmin zlikwidowano spółki wodne. Na terenie powiatu pozostały tylko w trzech gminach. - Tam, gdzie rozwiązano spółki, rowy nie są konserwowane. Starostwo będzie musiało wysłać nakazy do rolników, aby sami kosili rowy i odmulali je. Uważam, że najtańszym sposobem była spółka wodna. Rolnik płacił około 20 złotych od hektara łąkowego i nie troszczył się o rowy - wyjaśnia Wiesław Rudko. Protestujący jednak uważają, że zatrudnieni na pełnych etatach pracownicy KSW przez wiele miesięcy w roku otrzymują pobory, a nie konserwują rowów. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama