Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przyjechała ratować syna

Trzynastolatek nie przeżył wypadku. Parczewscy policjanci utrzymują, że musiał umrzeć w szpitalu, bo gdy go zabierali jeszcze żył. Tragizmu sprawie dodaje fakt, że pielęgniarką, która wchodziła w skład zespołu reanimacyjnego, była matka chłopca.
Do wypadku doszło w czwartek po południu na drodze krajowej Parczew-Sławatycze, w okolicach Jabłonia. - Wiemy na pewno, iż kierowca był trzeźwy i jechał z prędkością zgodną z występującym na tym terenie ograniczeniem. Prawdopodobnie chłopiec wyleciał mu pod koła w ostatniej chwili - poinformował nas nadkomisarz Bogdan Piwoni, rzecznik prasowy KPP Parczewie. Policja wciąż bada przyczyny tragicznego zajścia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama