Reklama
Przyjechała ratować syna
Trzynastolatek nie przeżył wypadku. Parczewscy policjanci utrzymują, że musiał umrzeć w szpitalu, bo gdy go zabierali jeszcze żył. Tragizmu sprawie dodaje fakt, że pielęgniarką, która wchodziła w skład zespołu reanimacyjnego, była matka chłopca.
- (joan)
- 12.12.2003 17:06
Do wypadku doszło w czwartek po południu na drodze krajowej Parczew-Sławatycze, w okolicach Jabłonia. - Wiemy na pewno, iż kierowca był trzeźwy i jechał z prędkością zgodną z występującym na tym terenie ograniczeniem. Prawdopodobnie chłopiec wyleciał mu pod koła w ostatniej chwili - poinformował nas nadkomisarz Bogdan Piwoni, rzecznik prasowy KPP Parczewie. Policja wciąż bada przyczyny tragicznego zajścia.
Data dodania:
12.12.2003 17:06
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze