- Ciężko grać w koszykówkę, jeżeli wychodzi się gotowym zaledwie na jedną kwartę. W niej rzeczywiście w ofensywie nam wychodziło bardzo dużo. Popełniliśmy jednak sporo błędów indywidualnych w defensywie. Czasu na poprawę nie ma zbyt dużo. Wyjdziemy na 3 mecz w pełni skoncentrowani i będziemy walczyć, żeby jeszcze móc wrócić do Lublina – mówił po czwartkowym meczu Arkadiusz Rusin, opiekun Ślęzy.
Deficyt wrocławskiego zespołu widać zwłaszcza w strefie podkoszowej. Tam każda z lubelskich podkoszowych była zaporą nie do przejścia dla zawodniczek Ślęzy. One reprezentowane przede wszystkim przez Gmrice Davis i Dignę Strautmane musiały szukać pozycji głównie z półdystansu lub dalekiego dystansu. W środowym spotkaniu ta druga oddała aż 12 rzutów za 3 pkt, najwięcej w sezonie. Z kolei czwartkowy mecz w wykonaniu Davis był jednym z jej najgorszych w tym sezonie. - My dalej zamierzamy grać pod kosz, co nam też pozwala otwierać obwód. Ślęza w pierwszej kwarcie trafiała prawie każdy rzut, a my byliśmy bierni. Musieliśmy przeczekać ten okres i dalej grać swój basket. W końcu udało nam się złamać Ślęzę, która jednak we własnej hali będzie bardzo groźna – dodał Karol Kowalewski, opiekun LOTTO AZS UMCS Lublin. - Mam nadzieję, że wystarczy nam tylko jeden mecz, aby zamknąć rywalizację. Musimy więc zachować maksimum koncentracji. Ślęza na pewno będzie agresywnie bronić i starać się biegać do kontrataku. Nie ma czasu na wprowadzanie nowych rzeczy, więc w najbliższych dniach pewnie będziemy skupiać się na doskonaleniu naszej gry – dodaje Dominika Ullmann, koszykarka LOTTO AZS UMCS.
Wtorkowy mecz rozpocznie się o godz. 18.30. Bezpośrednią transmisję z Wrocławia przeprowadzi portal internetowy TVP Sport.














Komentarze