Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Tak szanują petenta

Niewiele instytucji widzi potrzebę dawania pracownikom przerwy na posiłek. To, co w dużych miastach staje się normą, na Podlasiu nie jest konieczne.
W międzyrzeckim magistracie panuje rygor. Urzędnicy nie mają wydzielonego pokoju śniadań i z reguły nie toleruje się jedzenia w pracy. - Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś robił to na biurku. To jest wręcz źle widziane. Mamy jedynie odosobnione miejsce dla palących - dowiadujemy się od Marioli Płonki, sekretarza urzędu miasta. Zapewnia, że interesanci są przyjmowani w ciągu całego dnia pracy, czyli od 8 do 16 we wtorki i między 7.30 a 15.30 w pozostałych dniach, oprócz sobót. Żadnych przerw nie ma. Jedynie, z konieczności wyjścia do banku, kasjerka opuszcza miejsce pracy na pół godziny. - Jak nie ma interesantów, to kanapeczkę można przegryźć. Nie trzeba wychodzić z pokoju czy ogłaszać przerwy - uważa jedna z urzędniczek radzyńskiego ratusza. Tam pracuje się od 7 do 15 i w tych godzinach mieszkańcy załatwiają swoje sprawy. Widok posilającego się pracownika przyjmować muszą ze zrozumieniem. W lepszej sytuacji są sekretarki. Parzenie kawy czy herbaty oraz serwowanie ciasteczek jest ich przywilejem. Sekretarka burmistrza Radzynia Podlaskiego ma do dyspozycji oddzielny pokoik z bieżącą wodą i lodówką. Z myślą o interesantach, którzy chcą załatwić formalności późnym popołudniem, łukowski urząd miejski pracuje dłużej w poniedziałki. Do 17 a nie jak w pozostałe dni do 16 czekają na interesantów urzędnicy z wydziału spraw obywatelskich - tam, gdzie się wyrabia dowody osobiste - czy ewidencji gospodarczej, gdzie zgłasza się założenie własnej firmy. - I na pewno nikt nie czeka, aż urzędnik zje posiłek - podkreśla Waldemar Siurek, sekretarz magistratu. Wychodzenie, a raczej schodzenie na obiad do stołówki, która funkcjonuje na niskim parterze budynku, jest przyjęte w bialskim starostwie powiatowym. Każdy idzie, kiedy mu pasuje, bo nie ma określonego czasu przerwy. Nikt nie sprawdza, jak długo urzędnik przebywa poza miejscem pracy. - Wydaje mi się, że nie trwa to dłużej niż 5, 10 minut. Nie zastanawialiśmy się nad ustaleniem godzin lunchu. Ale wtedy trzeba by było wydłużyć godziny pracy - stwierdza Jan Jańczuk, sekretarz starostwa. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama