Śledczy sprawdzą, czy mężczyźni, którzy urządzili sobie imprezę w muzeum na Majdanku popełnili przestępstwo. Sprawę będą wyjaśniać również władze placówki. Chodzi o sprawdzenie, jak mogło dojść do takiego incydentu.
jsz
01.04.2014 18:54
Mężczyźni ubrani w dresy piją alkohol, colę i przegryzają chipsy. Wszystko m.in. na pryczy w baraku, gdzie kiedyś umierali więźniowie Majdanka. Takie zdjęcia trafiły na jeden z portali społecznościowych. O skandalicznych fotografiach napisał "Kurier Lubelski”. Po kilku godzinach od publikacji najbardziej bulwersujące ujęcia zostały usunięte. Sprawą zajęli się jednak pracownicy Państwowego Muzeum na Majdanku.
- Powiadomiliśmy policję. Wspólnie staramy się wyjaśnić okoliczności całego zdarzenia - mówi Agnieszka Kowalczyk-Nowak, rzecznik muzeum. - W tej chwili jest zbyt wcześnie, by mówić o szczegółach. Prowadzimy też wewnętrzne postępowanie, które ma wyjaśnić, czy pracownicy ochrony prawidłowo nadzorowali obiekt.
Wyczynom mężczyzn w dresach przyjrzą się mundurowi. - Gromadzimy materiały związane ze sprawą, by ocenić, czy doszło do przestępstwa - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji. - O tym, czy doszło do profanacji miejsca kaźni zdecyduje prokuratura.
Śledczy powinni wyjaśnić sprawę najpóźniej pod koniec kwietnia.
Komentarze