Reklama
Mętna prywatyzacja
Wśród siedmiuset pracowników SP ZOZ panuje chaos i dezorientacja. Nie wiedzą, jak będzie wyglądać prywatyzacja ich firmy. Chociaż prezydent wybrał już spółkę pracowniczą, ludzie nie znają szczegółów.
- 26.05.2004 22:35
– Czekamy, by powiedział, jak to dokładnie widzi – mówi Zbigniew Kwasek, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy. – Ludzie obawiają się o swoją pracę.
– Niech sami decydują, czy chcą spółkę z udziałem inwestora zewnętrznego, czy bez – mówi Janusz Mazurek, zastępca prezydenta Lublina. – Czy spółka ma być jedna, czy ma być ich kilka. To oni będą ją tworzyć, niech więc wybierają.
– O nie, nie! Nic z tego. Niech miasto nie zrzuca na nas odpowiedzialności – odpiera Kwasek.
Związek Zawodowy Lekarzy wybiera się w piątek na spotkanie z prezydentem. Liczy, że dostanie odpowiedź na nurtujące kwestie. Lekarze związkowcy dodają, że podtrzymują swoje dotychczasowe postulaty. Jednym z głównych jest odwołanie Jacka Malmona, dyrektora SP ZOZ. Ich zdaniem doprowadził placówkę do 11-milionowego długu, zmuszał pracowników do podpisywania aneksów zmniejszających wynagrodzenie itd. Wytykają dyrektorowi jeszcze jedną rzecz.
– 19 maja po godzinach pracy spotkał się z 20 wybranymi lekarzami z ul. Hipotecznej – mówi związkowiec. – Zaproponował im utworzenie spółki, której byłby prezesem. Pozostali są oburzeni.
– To nieprawda – odpiera Jacek Malmon. – Nic nie proponowałem. O spotkanie prosili mnie sami lekarze, bo chcieli zapytać o różne rzeczy dotyczące prywatyzacji.
Związkowcy wysłali do Ratusza pismo z pytaniami o spółkę. Jak władze miasta zamierzają rozwiązać problem wypłaty podwyżki 203? Gotówką, obligacjami imiennymi, akcjami przyszłej spółki? Ile akcji w spółce byłoby dla załogi? W jaki sposób byłyby podzielone? W jaki sposób spółka przejęłaby mienie od miasta? Co się stanie z pracownikami, którzy nie zechcą wejść do spółki?
Reklama
Komentarze