Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ostatni lot Biesa

Piloci z Lublina mieli po niespełna 40 lat. Każdy z nich osierocił dwoje małych dzieci.
Wczoraj w Góraszce pod Warszawą samolot TS-8 \"Bies” zahaczył podwoziem o dach domu podchodząc do lądowania. Odbił się od budynku i uderzył w ziemię. - Uszkodził dach domu, jego mieszkańcom nic się jednak nie stało - mówi rzecznik mazowieckiej straży pożarnej Dariusz Osucha. - Z samolotu wylało się paliwo, na szczęście nie wybuchło. Obaj mężczyźni, piloci szybowców i samolotów, byli związani z Aeroklubem świdnickim. Według Krzysztofa Janusza, szefa aeroklubu, samolot pilotował Zbigniew K. Pracował jako mechanik w spółce Zbigniewa Niemczyckiego General Aviation w Góraszce. Pasażer to jego przyjaciel Bartosz C. Byli pasjonatami lotnictwa. Samolot, na którym odbyli swój ostatni lot, to szkolny \"Bies”. Był zużyty i przez lata nie wykorzystywany do lotów. - Był czymś w rodzaju pomnika - mówi Krzysztof Janusz. - Ale rok temu Zbigniew Ż. wyremontował maszynę i od tamtej pory latano na niej m.in. w czasie pokazów. Na miejscu tragedii trwały wczoraj oględziny samolotu. Oprócz policji i straży pożarnej byli tam też przedstawiciele Komisji Badań Wypadków Lotniczych. - Samolot wracał z lotu treningowego. Za dwa dni miał wziąć udział w pokazach w Mińsku Mazowieckim - mówi Elżbieta Flasińska, rzeczniczka Fundacji Polskie Orły. TS-8 \"Bies” to dwumiejscowy samolot szkolno-treningowy. Zbudowany został przez zespół polskich konstruktorów, którymi kierował Tadeusz Sołtyk. Produkcja seryjna \"Biesów” ruszyła w 1957 roku i prowadzono ją do 1960 r. Zbudowano kilkaset tych samolotów. Używane były w szkołach lotniczych i aeroklubach jako samoloty szkolno-treningowe i akrobacyjne. W połowie lat 60. zaczęto wycofywać \"Biesy” z jednostek szkolnych. Na ich miejsce wprowadzono samoloty TS-11 \"Iskra”. Dane techniczne: Rozpiętość - 10,50 m Długość - 8,55 m Wysokość - 3,00 m Prędkość przelotowa - 270 km/h Pułap -  6000 m Zasięg -  750 km Silnik tłokowy o mocy 330 KM  (arle) Elżbieta Flasińska - rzecznik Fundacji Polskie Orły i koleżanka zmarłego pilota - Przyczynę wypadku \"Biesa” wyjaśnia Komisja do spraw Badania Wypadków Lotniczych. To niemożliwe, że zawinił pilot. Zbyszek K., mój kolega, był bardzo dobrym i doświadczonym pilotem. Nie wierzę, by popełnił błąd. Samolot został wyremontowany przez naszą fundację rok temu i bez przeszkód mógł być wykorzystywany do lotów. • (arle)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama