Przysnął w szoferce
Najpierw nie mogli go wyprzedzić, bo jechał wężykiem. A jak już go dopadli, to im zasnął nad kierownicą. Tak pijanego kierowcy policjanci z Tomaszowa Lubelskiego dawno nie widzieli.
- 01.06.2004 22:21
Do zdarzenia doszło przedwczoraj. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu wracali z rekonesansu z byłego obozu zagłady w Bełżcu, gdzie jutro z udziałem władz państwowych mają się odbyć uroczystości odsłonięcia monumentu. W Budach na trasie Zamość-Hrebenne chcieli wyprzedzić ciężarówkę. Próby kończyły się niepowodzeniem, bo samochód jechał zygzakiem. W końcu BOR-owcom udało się zatrzymać pojazd. Kierowca był tak zamroczony alkoholem, że nie miał siły wyjść z kabiny. Wezwani policjanci zdjęli go z fotela i chcieli postawić na nogi.
- Mężczyzna nie był w stanie się na nich utrzymać - relacjonuje nadkomisarz Marek Czerenko z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lub. - Został mu podany alkomat. Niestety, kierowca był tak pijany, że nie miał siły dmuchać.
Pirat chyba niewiele zapamięta z tego zdarzenia, bo wkrótce zasnął w szoferce. Zdążył jeszcze wybełkotać, że podąża do Nowego Dworu Mazowieckiego, zaś o żadnej tragedii nie może być mowy, bo jedzie bez ładunku.
Jeszcze wczoraj po południu mężczyzna trzeźwiał w policyjnym areszcie. Pobrano mu krew do badań. Grozi mu nawet 8 lat więzienia. (lew)
Reklama
Komentarze