Reklama
Richard Evans dotarł do Białej Podlaskiej. "Polacy są bardzo gościnni"
Richard Evans, 53-letni Brytyjczyk, który na rowerze jedzie dookoła świata, spotkał się z miłośnikami tego sportu w Białej Podlaskiej.
- 14.04.2014 16:30

Wyprawa to jak dotąd największe wyzwanie Evansa, który nie jest zawodowym kolarzem. Pracuje jako urzędnik w Londynie. Ale od dawna jest amatorem długodystansowych wycieczek rowerowych.
Gościnni Polacy
Z Londynu wyruszył 12 kwietnia, do pokonania ma blisko 25 tys. kilometrów. Na swoim poziomym rowerze, który zdaniem Brytyjczyka jest wygodniejszy i praktyczniejszy niż zwykły rower, odwiedzi m.in. Rosję, Kazachstan, Wietnam, Tajlandię, Australię, Nową Zelandię, Stany Zjednoczone, Kanadę, Hiszpanię oraz Francję. Wyprawę zakończy najprawdopodobniej w październiku.
- Od dawna marzyłem o takim rajdzie. Uwielbiam jazdę na rowerze, lubię też odwiedzać nowe kraje i poznawać nowych ludzi. Polacy są bardzo gościnni - przyznaje 53-latek. Jego wyprawa nie ma komercyjnego charakteru.
W sobotę na nocleg zatrzymał się w Białej Podlaskiej, gdzie spotkał się z członkami Bialskiego Klubu Rowerowego oraz rowerzystami z Międzyrzeca Podlaskiego. W niedzielę miłośnicy dwóch kółek zapewnili mu eskortę do przejścia granicznego w Terespolu.
200 km dziennie
- Rowerzyści biją różne rekordy, ale nie spotkałem się jeszcze z pomysłem wyprawy dookoła świata na rowerze poziomym - przyznaje Łukasz Artyszuk z BKR. Evans cały potrzebny bagaż wiezie ze sobą.
Codziennie pokonuje blisko 200 km. -Liczyłem, że o tej porze roku będzie cieplej w Polsce -powiedział na wstępnie Brytyjczyk. Rowerową trasę opracowywał od roku. - Musiałem zrezygnować z Chin, bo nie dostałem wizy. Ze względu na napiętą sytuację, odpuściłem też Ukrainę. Nie było łatwo z wizą na Białoruś, ale pomogła Europejska Federacja Rowerzystów z Brukseli.
Brytyjczyk sam finansuje swoją wyprawę. - Jednak, kiedy okazało się, że ludzie chcą mnie finansowo wesprzeć, postanowiłem, że zebrane w ten sposób środki przekażę na rzecz fundacji RoadPeace- podkreśla Evans. Organizacja pomaga rodzinom ofiar wypadków drogowych.
- Podczas mojej wyprawy staram się prowadzić małą kampanię odnośnie bezpieczeństwa na drodze. Zauważyłem, że w Polsce nie jest z tym dobrze. Przy drogach jest dużo krzyży. W miastach brakuje udogodnień dla rowerzystów i pieszych. W Holandii i Danii jest o wiele lepiej pod tym względem - przyznaje Evans.
O wyprawie można przeczytać m.in. na jego blogu www.laidbackaroundtheworld.blogspot.com oraz na twitterze www.twitter.com/laid_back_rich.
Reklama













Komentarze