Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ekobomba

Na trujące substancje natknęli się w piątek reporterzy Puławskiej Telewizji Kablowej. Dopiero po tym, jak zawiadomili policję, służby porządkowe zabezpieczyły trujące chemikalia. Wcześniej na teren zakładu bez problemu wchodziły dzieci i zbieracze złomu. Chemikalia w oryginalnych opakowaniach poniewierają się w byłym laboratorium. Specjaliści z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach ocenili, że tylko kilka gramów substancji znalezionych w opuszczonej fabryce mogłoby zabić człowieka. A w dawnej fabryce leży prawdopodobnie kilkaset butelek z truciznami! W tej chwili teren dawnej fabryki nadzoruje policja i straż pożarna. Chemikalia mogące stanowić zagrożenie, zostały zgromadzone w jednym pomieszczeniu. Sprawą biologicznej bomby w Puławach zajął się wczoraj Wojewódzki Zespół Reagowania Kryzysowego. Właściciel terenu, Kazimierz Grabek, słynny król żelatyny, ma usunąć chemikalia do jutra. Jeśli tego nie zrobi, trującymi substancjami zajmie się specjalistyczna firma na koszt Grabka. Według wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w tej chwili nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców Puław.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama