Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Będzie grząsko

Drogowcy z powiatów parczewskiego, radzyńskiego i bialskiego nie utwardzili w tym roku nawet jednego metra drogi. Podobnie będzie i w roku przyszłym. Brak infrastruktury drogowej pogłębia zapaść cywilizacyjną Południowego Podlasia wobec innych regionów kraju.
Roman Kopeć, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Parczewie, ma nadzieję, że w przyszłym roku uda się to, co nie wyszło w roku 2004. Mimo starań powiat nie otrzymał dofinansowania z Sektorowego Programu Operacyjnego UE na stabilizację kilometrowego odcinka drogi łączącej Sosnowicę z Uścimowem. – Mamy jeszcze na terenie powiatu 46 kilometrów dróg gruntowych i brakuje funduszy na ich utwardzenie – wyjaśnia R. Kopeć. W niosek o unijne dotacje parczewski ZDP złoży więc ponownie. Drogowcy uważają, że przy takiej mizerii finansowej nie ma sensu inwestować w nowe drogi. Lepiej ratować stare. – Przykładem może być asfaltówka prowadząca od Hanny, przez Mosty, Jabłoń do Rudna. To ważny ciąg komunikacyjny. Od 5 lat zabiegamy o pieniądze na jego remont. Jeżeli nie przeprowadzimy go szybko, droga zostanie całkowicie zdewastowana. Jest popękana wzdłuż i wszerz. – podkreśla R. Kopeć. Dodaje, że budowę drogi Parczew - Milanów utrudnia nieuregulowana sytuacja własnościowa na odcinku leśnym. Generalnie gruntowe drogi dojazdowe do lasów to bolączka dyrektora. Chętnie zakazałby jazdy po nich ciężarówkom z drewnem. Wygniatają tak głębokie koleiny, że tylko czołgi byłyby w stanie po nich jeździć. Drogowcy z powiatu bialskiego mają trudniejsze zadanie. Na utwardzenie czeka tu jeszcze 240 km dróg gruntowych. Niemało, bo 50 km nieutwardzonych dróg, ma jeszcze powiat radzyński. Zarząd Dróg Powiatowych w Białej Podlaskiej nie widzi żadnych szans na poprawę sytuacji. – W planie wieloletnim ujęliśmy tylko kontynuowanie budowy dróg wcześniej utwardzonych. Na gruntowe możemy jedynie wysyłać równiarkę. Robimy to dwa, trzy razy w roku tam, gdzie powstają koleiny i mieszkańcy alarmują, że nie da się jeździć – mówi Krystyna Beń, dyrektor ZDP. Jeździć trudno nie tylko po błocie, ale i po dziurach, którymi usłane są, niczym szwajcarski ser, drogi powiatowe. Załatane tego lata wiosną trzeba będzie remontować od nowa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama