Reklama
Podłość sąsiadów
Teresa Żuk z Pawłowa Nowego (gm. Janów Podlaski) od dawna zmaga się z ludzką znieczulicą. Od ponad 20 lat choruje na stwardnienie rozsiane, które nie pozwala jej się swobodnie poruszać. Najbardziej boli ją jednak ludzka niechęć, wyzwiska, obelgi i szyderstwa kierowane pod adresem jej rodziny przez niektórych mieszkańców wsi.
- 15.11.2004 22:52
Zdesperowana kobieta poskarżyła się naszej redakcji. - Czuję się szykanowana. Próbowałam wcześniej apelować, do jednej z sąsiadek aby nie wysypywała śmieci pod moje okno, obok ujęcia wody. Niestety, nie przyniosło to efektu. Latem roje owadów nie pozwalały otworzyć okna. Przykre, że człowiek skazany na siedzenie w domu nie może wyjrzeć na słońce. Nie do zniesienia jest złośliwość dzieci, które połamały drzewka i pozrywały folię z namiotu. W naszej wsi trudno liczyć na czyjąś pomoc. Kiedyś wiele spraw załatwiał nam sołtys. Teraz nie pomoże nikt. W domu trzy osoby są inwalidami. Niektórzy wyzywają nas od \"zadżumionych”. Często spotykam groźby typu \"My ci pokażemy”. Przykre jest, gdy wychodząc na podwórko słyszę obelgi ze strony sąsiadki - użala się Teresa Żuk.
Kobieta ma problemy z chodzeniem. Cierpi na bóle głowy. Złe samopoczucie pogarszają drwiny. Chociaż oboje z mężem mają renty, to i tak brakuje pieniędzy na wykupienie wszystkich leków.
Bogdan Iwaniuk, nowy sołtys Pawłowa, zapytany przez nas o rodzinę Żuków wyjaśnił, że dotąd nie słyszał o problemach inwalidki. - Pani Żuk nie zwracała się do nas po pomoc. Porozmawiam z sąsiadami i innymi mieszkańcami wsi, aby wyjaśnić czy ją szykanowali. Powiem wszystkim, aby nie dokuczano chorej - mówi sołtys. Nie udało się nam niestety zastać sąsiadów najbardziej utrudniających życie rodzinie pani Teresy.
Sprawą inwalidki zainteresował się też Jacek Hura, wójt Janowa Podlaskiego.
Reklama













Komentarze