Dzieci na promilach
Wczoraj trzech pijanych gimnazjalistów przyszło do szkoły. Czwarty nieprzytomny leży w szpitalu. 14-latka pod wpływem alkoholu rzuciła się w niedzielę pod samochód. Ponad trzy promile alkoholu miał 16-latek wracający z imprezy urodzinowej.
- 15.11.2004 22:39
Mełgiew. Czterej gimnazjaliści przed pójściem na lekcje kupili w sklepie piwo, wino i wódkę. Po wypiciu alkoholu jeden z nich poczuł się źle. Koledzy odprowadzili go do ośrodka zdrowia, a sami poszli do szkoły. Nauczyciele zauważyli, że uczniowie są pijani. Zawiadomili policję. Dwóch chłopców zawieziono do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Nastolatek, który wcześniej trafił do przychodni, leży nieprzytomny na oddziale toksykologii w szpitalu im. Jana Bożego. Policja ustala, kto sprzedał nieletnim wysokoprocentowe trunki.
Włodawa. Paweł pił w niedzielę alkohol u kolegi na „osiemnastce”. Kiedy wracał do domu, zainteresowali się nim policjanci. Po badaniu alkomatem okazało się, że chłopiec miał ponad... trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Gospodarz imprezy, z której wracał Paweł, ma 18 lat. Będzie teraz odpowiadał za rozpijanie nieletnich. Ale po alkohol sięgają nie tylko młodzi chłopcy. Przypisówka (gm. Firlej). W niedzielę pod samochód rzuciła się 14-letnia dziewczynka. Miała 0,6 promila alkoholu we krwi. Dzięki przytomności kierowcy, który usiłował ją wyminąć, skończyło się na siniakach i dwóch wybitych zębach.
– Drastycznie obniżył się wiek osób spożywających alkohol – mówi Zofia Krasińska-Tutka, specjalista psychoterapii uzależnień. – Dzieci nie mają problemu z kupnem wina czy wódki. Piwa nawet nie nazywają alkoholem. To z pewnością wina dorosłych, którzy nie interesują się tym, co robią ich pociechy. I sprzedawców, którzy mimo zakazu sprzedają alkohol nieletnim.
– Czasem, ktoś zapyta ile mam lat, ale wtedy mówię, że to dla taty. Zazwyczaj skutkuje. Bez problemu kupuję piwo czy wino – mówi 15-latek z Lublina. – A jak nie, to pomogą starsi. Ci, co stoją pod sklepem, nigdy nie odmówią.
Reklama













Komentarze