Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Uspołeczniają zamiast likwidować

Gmina Drelów może być kolejną na liście, gdzie samorząd zdecyduje się na uspołecznienie nierentownych placówek. Z takiej alternatywy korzysta coraz więcej gmin, mających problemy z utrzymaniem szkół.
To kolejny rok, w którym z uwagi na zmniejszającą się liczbę dzieci, gmina Drelów otrzymała mniejszą subwencję oświatową. – Kwota zmniejszyła się o 130 tysięcy, bo spadła liczba dzieci w naszych szkołach – wyjaśnia Piotr Kazimierski, tamtejszy wójt. – Wydatki natomiast wcale nie spadają. Wręcz przeciwnie, z każdym rokiem rosną. W obecnej chwili samorząd utrzymuje dwie placówki, które z roku na rok tracą rację bytu. – Na likwidacji szkół w Łózkach i Witorożu gmina mogłaby zaoszczędzić 130 tysięcy rocznie – wylicza wójt. Oszczędności tych nie może jednak poczynić. – Zobowiązałem się do togo obietnicą wyborczą, że za mojej kadencji z gminnej mapy nie zniknie ani jedna szkoła – przyznaje P. Kazimierski. Dlatego coraz atrakcyjniejszym dla gminy Drelów pomysłem jest tworzenie szkół społecznych. Zdaniem wójta szczególnie predestynowana do takich przekształceń jest filia w Łózkach. – To bardzo dobrze prowadzona szkoła – twierdzi Kazimierski. – Swoje funkcjonowanie w dużej mierze zawdzięcza pracy rodziców. A szkoły społeczne prowadzą głównie właśnie środowiska lokalne. Wójtowie, którzy już skorzystali z takiego rozwiązania oszczędzili nie tylko spore pieniądze, ale także uchronili się przed społecznym niezadowoleniem towarzyszącym zamykaniu szkół. W gminie Borki, na zasadach szkół społecznych, już czwarty rok działają dwie filie z klasami 0-3. – Nasze wydatki na te placówki zmniejszyły się o 40 procent – mówi wójt Henryk Mateusiak. – Były to najdroższe i najmniej liczebne placówki szkolne w gminie. Chcąc uniknąć niesnasek związanych z ich likwidacją, zdecydowaliśmy się przekazać je społecznościom lokalnym Wójt Mateusiak jest zadowolony z podjętej decyzji. Rodzice się nie skarżą, sami dbają o budynki, więc pomysł był chyba trafiony. Podobne zdanie ma wójt Komarówki Podlaskiej. Tam, rok temu, uspołeczniono trzy filie. – W gminnej kasie zostaje rocznie ponad 100 tysięcy złotych, a dzieci z klas 0-3 nie zostały wyrwane ze swego środowiska – podsumowuje Stanisław Faluszewski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama