Mama chwilowo nie jest mamą
Matki wyjeżdżają do pracy za granicę i oddają dzieci na wychowanie dziadkom. Ci starają się o status rodziny zastępczej i dostają pieniądze na utrzymanie wnuków. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.
- 24.11.2004 22:00
– Mieliśmy dwa takie przypadki – przyznaje Lucyna Kozaczuk, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Chełmie. – Wygląda to tak, że matka wyjeżdża pracować na czarno do Włoch. Potem przychodzą dziadkowie. Mówią, że nie wiedzą, gdzie córka pojechała. I starają się, aby zostać rodziną zastępczą dla opuszczonych dzieci. Wszystko jest zgodne z prawem, dopóki nie okaże się, że matka w rzeczywistości zarabia za granicą pieniądze i wcale dzieci nie porzuciła.
Kozaczuk podkreśla, że rozumie motywy kierujące rodzicami. Najczęściej jest to bieda i bezrobocie. Do tego dochodzi chęć zapewnienia dzieciom utrzymania w czasie, gdy rodzice pracują za granicą. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to oszustwo. Dlatego właśnie w takich przypadkach chełmski PCPR zamierza dochodzić zwrotu pieniędzy.
W grę wchodzą różne sumy. Średnie miesięczne świadczenie na jedno dziecko w rodzinie zastępczej to ponad 500 zł. Gdy dzieci jest więcej, suma rośnie, czasem znacząco. Mimo odkrywanych przypadków wyłudzeń pomoc społeczna ciągle szuka chętnych, którzy chcieliby tworzyć rodziny zastępcze. Szczególnie, że od nowego roku zmieniają się przepisy finansowania placówek opiekuńczo-wychowawczych. Powiatom będzie teraz bardziej zależało, aby dzieci zamiast w domach dziecka były umieszczane w rodzinach zastępczych.
– To lepsze dla dzieci i tańsze dla powiatów – mówią pracownicy pomocy społecznej. Zaznaczają przy tym, że będą się starać, aby wśród kandydatów na rodziców znalazły się tylko te osoby, którym bardziej niż na pieniądzach zależy na dobru dziecka.
Reklama













Komentarze