Wczoraj Franciszek Gruszkowski, burmistrz Włodawy, i Zenon Jakubowski, rezes miejscowego Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, postawili zarządcy szpitala ultimatum. - Jeśli do 13 grudnia nie uregulujemy zaległych płatności, odetną wodę i centralne ogrzewanie - mówi Ryszard Gołąb, zarządca szpitala. Będę musiał zdecydować co jest ważniejsze. Pracownicy, którzy odeszli i czekają na wynagrodzenia, czy chorzy, którzy muszą mieć ciepło.
Z końcem listopada upłynął termin wypowiedzeń dla pracowników włodawskiego szpitala, którzy nie przyjęli nowych warunków pracy i płacy. Na razie tylko nieliczni spośród nich otrzymali swoje ostatnie wynagrodzenie. - Ci, co w szpitalu zostali, dostali tylko połowę bieżącej pensji - tłumaczy Gołąb. - Spośród personelu, który ze szpitala odszedł, pobory otrzymało niespełna 10 procent. Reszta musi zaczekać.
Zarządca zapewnia, że zrobi wszystko, żeby pobory wypłacić. Kiedy to jednak nastąpi, nie wiadomo. Najpierw swoją pulę zabierze komornik. To co zostanie prawdopodobnie zgarnie miasto.
Reklama













Komentarze