Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Zeznania się rozpoczęły

Wczoraj rzeszowski prokurator przesłuchał naszą dziennikarkę Katarzynę Pasieczną. Występowała jako świadek w sprawie gróźb pod adresem redakcji Dziennika i tłumienia krytyki prasowej przez byłego ministra sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka, lubelskiego barona SLD.
Prokuratura Okręgowa nie chce komentować tej sprawy. - Po zakończeniu postępowania, opinia publiczna zostanie powiadomiona o wynikach śledztwa - mówi Elżbieta Kosior, rzecznik rzeszowskiej prokuratury. Całe postępowanie objęte jest niepisaną klauzulą poufności. - Mamy embargo na wiadomości o sprawie Kurczuka - przyznaje nieoficjalnie jeden z pracowników prokuratury. Przypomnijmy. Kurczuk przyszedł we wrześniu do Andrzeja Mielcarka, redaktora naczelnego Dziennika. W rozmowie zagroził, że jeśli gazeta nie przestanie publikować nieprzychylnych SLD tekstów, to on spowoduje, że reklamodawcy przestaną się w Dzienniku ogłaszać. Była to reakcja na dwa opublikowane wcześniej przez nas artykuły: \"Pałacyk dla Barona” oraz \"Karząca ręka SLD”. Mielcarek rozmowę nagrał, a sprawa trafiła do prokuratury. Czynności sprawdzające rozpoczęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie, ale pod koniec października zwróciła się do Prokuratury Apelacyjnej o przeniesienie sprawy. Chciała uniknąć ewentualnych zarzutów o brak obiektywizmu. Teraz przesłuchani będą kolejni świadkowie. Między innymi Andrzej Mielcarek oraz Grzegorz Kurczuk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama